Atletico Madryt wyrasta na głównego faworyta do pozyskania Mortena Hjulmanda, ale negocjacje utknęły w martwym punkcie. Jak donoszą media, hiszpański klub nie zamierza przekroczyć bariery 40 milionów euro za 27-letniego kapitana Sportingu CP.
Sytuacja w Madrycie jest napięta, ponieważ Sporting odrzucił już wstępną ofertę opiewającą na 35 milionów euro plus 5 milionów w bonusach. Portugalczycy twardo negocjują, opierając się na klauzuli odejścia wynoszącej 80 milionów euro, choć rynkowa wartość Duńczyka oscyluje wokół 45 milionów. Atletico identyfikuje pomocnika jako priorytet transferowy, ceniąc jego agresję i dyscyplinę taktyczną, jednak budżet klubu pozostaje nieugięty. Hjulmand zdążył już porozumieć się z Hiszpanami w kwestii kontraktu indywidualnego, ale brak zgody między klubami wstrzymuje transakcję.
Arsenal wchodzi do gry o lidera środka pola
Opór Atletico to doskonała wiadomość dla Arsenalu, który odzyskał nadzieję na sprowadzenie defensywnego pomocnika. Londyńczycy widzą w Hjulmandzie realne wzmocnienie i zawodnika o profilu lepszym niż Martin Zubimendi. Duńczyk ma za sobą imponujący sezon, w którym rozegrał 45 meczów i zanotował dziewięć udziałów przy bramkach. Jego fizyczność, umiejętność dyktowania tempa gry oraz 185 centymetrów wzrostu sprawiają, że jest uznawany za jednego z czołowych graczy na swojej pozycji w Europie. Jeśli Atletico nie podniesie oferty, Arsenal może przejąć inicjatywę.
Morten Hjulmand jest kluczowym elementem systemu Rubena Amorima, co daje Sportingowi silną kartę przetargową w rozmowach. Portugalczycy nie czują presji sprzedaży poniżej swoich oczekiwań, zwłaszcza że zainteresowanie zawodnikiem wykazuje wiele elitarnych klubów. Atletico desperacko chce domknąć transfer przed startem przygotowań, by zawodnik mógł wkomponować się w wymagający system Diego Simeone. Obecnie jednak negocjacje przypominają przeciąganie liny, w którym żadna ze stron nie chce wykonać decydującego kroku finansowego, co stawia przyszłość Duńczyka pod znakiem zapytania.
