Włoski klub nie zamierza uginać się pod presją londyńczyków i odrzuca zakusy na swojego lidera środka pola. Choć Chelsea desperacko szuka następcy dla odchodzącego do Manchesteru City Enzo Fernandeza, ich starania o pozyskanie Manu Kone napotkały na stanowczy opór w stolicy Włoch. Gian Piero Gasperini osobiście interweniował w tej sprawie, uznając Francuza za postać nietykalną w swojej układance taktycznej.
Według doniesień The Athletic, rzymianie jasno zakomunikowali, że 25-letni pomocnik nie jest na sprzedaż w tym oknie transferowym. Chelsea widziała w nim idealne uzupełnienie dla Moisesa Caicedo lub Romeo Lavii, licząc na jego agresję w defensywie oraz umiejętność dynamicznego wyprowadzania piłki. Mimo że klub z Londynu złożył ofertę opiewającą na 65 milionów euro, co mogłoby podreperować budżet Romy po letnich wydatkach przekraczających 100 milionów euro netto, właściciele Friedkin wolą uszanować wolę trenera.
Gasperini blokuje ruch i buduje potęgę w Rzymie
Determinacja szkoleniowca Romy wynika z rosnącej roli, jaką Kone odgrywa w zespole od czasu jego przenosin z Borussii Mönchengladbach w 2024 roku. W poprzednim sezonie Francuz rozegrał aż 37 spotkań, spędzając na boisku ponad 2700 minut i zdobywając pięć bramek, co walnie przyczyniło się do wywalczenia upragnionego awansu do Ligi Mistrzów. Gasperini, który po latach przywrócił klub do europejskiej elity, cieszy się obecnie ogromnym autorytetem i nie zamierza osłabiać kadry, zwłaszcza po niepowodzeniu w poszukiwaniach nowego skrzydłowego.
Sytuacja Chelsea staje się coraz trudniejsza, ponieważ czas do zamknięcia okna transferowego nieubłaganie ucieka, a zastąpienie Fernandeza jest priorytetem dla zarządu z Stamford Bridge. Choć „The Blues” mogą podjąć jeszcze jedną próbę wznowienia negocjacji, obecna postawa rzymian sugeruje, że Manu Kone pozostanie w Serie A na kolejny sezon. Gasperini po ostatnim meczu ligowym publicznie potwierdził swoje stanowisko, ucinając spekulacje dotyczące odejścia jednego z najbardziej wpływowych zawodników w jego składzie.
