Marsylia miała być dla Ethana Nwaneriego miejscem, w którym udowodni swoją wartość na najwyższym poziomie. 19-letni pomocnik wypożyczony z Arsenalu zaczął przygodę we Francji z wysokiego C, strzelając gola już w debiucie przeciwko Lens. Sytuacja Anglika skomplikowała się jednak w momencie, gdy z klubu odszedł Roberto De Zerbi, a jego miejsce zajął Habib Beye.
Pod wodzą nowego szkoleniowca Nwaneri stracił miejsce w podstawowym składzie i nie wybiegł jeszcze na boisko od pierwszej minuty. Beye przed meczem z Monaco jasno określił, czego brakuje młodemu zawodnikowi. Trener przyznał, że choć Anglik ma wielki talent, musi dostosować się do intensywności panującej w Ligue 1. Szkoleniowiec zaznaczył, że pewne aspekty gry pomocnika wymagają znacznej poprawy, aby mógł on regularnie występować w tak dużym klubie.
Trudna adaptacja i szansa w hicie Ligue 1
Mimo krytycznych uwag ze strony trenera, Nwaneri wysyła sygnały ostrzegawcze podczas zgrupowań kadry narodowej. Ostatnio popisał się dubletem w wygranym 4:1 meczu z Andorą, co nie umknęło uwadze sztabu szkoleniowego w Marsylii. Beye zauważył ten wyczyn, ale wciąż czeka na przełożenie tej formy na realia ligowe. Okazja do przełamania może pojawić się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał, ze względu na problemy kadrowe zespołu przed nadchodzącym starciem.
W najbliższym spotkaniu przeciwko Monaco za kartki pauzować musi Mason Greenwood. Ta nieobecność otwiera drzwi dla Nwaneriego, który ma szansę po raz pierwszy przekonać do siebie Beye od pierwszej minuty. Arsenal bacznie obserwuje rozwój swojego wychowanka, zwłaszcza że głównym powodem wypożyczenia była chęć współpracy z De Zerbim, który obecnie prowadzi Tottenham. Teraz 19-latek musi udowodnić, że poradzi sobie bez protekcji włoskiego menedżera.
