Marc Casado zostaje w Barcelonie i odrzuca zaloty angielskich potęg. Pomocnik jest blisko podpisania nowej, długoterminowej umowy z katalońskim klubem.
Arsenal, Chelsea oraz Liverpool otrzymały jasny sygnał, że ich starania o sprowadzenie 22-latka zakończą się niepowodzeniem. Choć kluby z Premier League złożyły już zapytania o dostępność zawodnika, Barcelona zareagowała błyskawicznie. Władze z Camp Nou pracują intensywnie nad zabezpieczeniem przyszłości reprezentanta Hiszpanii, który dołączył do ich struktur w 2016 roku. Obecny kontrakt wiąże go z zespołem do 2028 roku, ale nowa umowa ma ostatecznie uciąć wszelkie spekulacje transferowe i potwierdzić jego status w drużynie.
Hansi Flick widzi w defensywnym pomocniku istotny element swojego projektu, mimo że piłkarz nie zawsze wychodzi w podstawowym składzie. Casado przebił się do pierwszej drużyny latem 2024 roku i od tego czasu regularnie podnosi swoje notowania. Arsenal szukał w nim następcy dla Christiana Norgaarda, a Liverpool widział kandydata do rywalizacji z Ryanem Gravenberchem. Z kolei Chelsea liczyła, że Hiszpan zastąpi borykającego się z kontuzjami Romeo Lavię. Wszystkie te plany muszą teraz trafić do kosza.
Sam zawodnik nie zamierza opuszczać stolicy Katalonii i chce walczyć o miejsce w składzie u niemieckiego szkoleniowca. Casado ignoruje zainteresowanie z Anglii, wybierając lojalność wobec klubu, w którym dorastał. Barcelona jest świadoma rosnącej popularności swojego wychowanka na rynku europejskim, dlatego dąży do sfinalizowania porozumienia w najbliższym czasie. Dla angielskich gigantów to poważny cios, ponieważ liczyli na skuszenie młodego talentu wizją ważniejszej roli w swoich zespołach oraz atrakcyjnymi warunkami finansowymi.
