Taylor Fritz wyrasta na jednego z głównych bohaterów nadchodzącego Miami Open, ale nie tylko ze względu na formę sportową. Amerykanin, zajmujący obecnie siódme miejsce w rankingu ATP, zmaga się z bolesnym urazem kolana. Jak donoszą media, tenisista rozważa zrobienie sobie przerwy od zawodowego grania zaraz po zakończeniu zmagań na Florydzie, aby w pełni wyleczyć zapalenie ścięgna.
Problemy zdrowotne 28-latka ciągną się od miesięcy, a najbardziej uciążliwe jest prawe kolano. Choć w Dallas Fritz grał bez bólu i dotarł do finału, to już w Indian Wells doznał bolesnej porażki w trzeciej rundzie z Alexem Michelsenem. Zawodnik przyznaje, że stan nogi jest nieprzewidywalny. Raz czuje się świetnie, by po chwili odczuć regres, co miało miejsce również podczas tegorocznego Australian Open. Teraz nadszedł czas na ostateczne decyzje dotyczące zdrowia.
Kluczowy test w Miami i możliwa rezygnacja z mączki
Fritz postawił sprawę jasno: turniej w Miami to dla niego punkt graniczny. Jeśli po tych zawodach nie nastąpi wyraźna poprawa, Amerykanin zamierza zwolnić tempo i odpuścić turnieje na kortach ziemnych. Jest to dla niego najsłabsza nawierzchnia, na której ma najmniej punktów do obrony. Rok temu również pominął zawody w Monte Carlo, a w Madrycie, Rzymie i Paryżu nie odniósł sukcesów, co czyni tę część sezonu idealnym momentem na regenerację przed trawą.
W Miami Fritz jest rozstawiony z numerem szóstym, co jest efektem wycofania się Novaka Djokovicia. W pierwszej rundzie ma wolny los, a w drugiej zmierzy się z Denisem Shapovalovem lub Boticem van de Zandschulpem. Drabinka jest wymagająca, bo w potencjalnym ćwierćfinale czeka już lider rankingu Carlos Alcaraz. Amerykanin broni punktów za zeszłoroczny półfinał, ale priorytetem pozostaje doprowadzenie organizmu do pełnej sprawności przed Wimbledonem.
