Carlos Alcaraz pozostaje poza grą z powodu zapalenia pochewki ścięgna w prawym nadgarstku, którego nabawił się podczas turnieju w Barcelonie. Hiszpański tenisista musiał wycofać się z prestiżowych imprez w Madrycie i Rzymie, a także z wielkoszlemowego French Open. Mimo przymusowej przerwy, siedmiokrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych znalazł czas na szczery wywiad dla Vanity Fair, w którym poruszył temat swojej relacji z Jannikiem Sinnerem.
Rywalizacja Alcaraza z Sinnerem zdominowała męski tenis w ostatnich dwóch i pół roku, a obaj zawodnicy podzielili między siebie dziewięć ostatnich tytułów wielkoszlemowych. Do tej pory mierzyli się ze sobą siedemnaście razy, z czego aż siedmiokrotnie od maja 2025 roku. Bilans spotkań przemawia na korzyść Hiszpana, który prowadzi 10-7. W ubiegłym roku zawodnicy ci spotykali się w finałach pięciu kolejnych turniejów, w których obaj startowali, w tym w trzech finałach Wielkiego Szlema z rzędu.
Walka o te same cele bez nienawiści
Alcaraz zaznaczył, że mimo zaciekłej walki na korcie, zależy mu na dobrych relacjach z Włochem poza nim. Podkreślił, że obaj pokazują światu, jak dawać z siebie wszystko i starać się pokonać przeciwnika, by po meczu być po prostu kolegami. Zdaniem 23-latka wzajemna rywalizacja pomaga im stawać się lepszymi sportowcami. Hiszpan uważa, że walka o te same trofea nie jest powodem do nienawiści, choć przyznaje, że utrzymanie bliskiej przyjaźni na tym poziomie sportowym bywa skomplikowane.
Były lider rankingu ATP studzi jednak nastroje dotyczące porównywania ich starć do największych historycznych rywalizacji w dziejach tenisa. Alcaraz zauważył, że budowanie legendarnych pojedynków to długi proces, a on i Sinner mają przed sobą jeszcze wiele lat gry. Wyraził nadzieję, że w przyszłości będą wielokrotnie spotykać się w najważniejszych finałach i dzielić między siebie zwycięstwa w największych turniejach na świecie. Obecnie zawodnik skupia się na powrocie do zdrowia po urazie ręki.
