Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, 18-letniego środkowego obrońcy Fulham. Jak donoszą media, sytuacja wokół Erlinga Haalanda jest jednak zgoła odmienna. Agentka norweskiego napastnika, Rafaela Pimenta, kategorycznie zaprzeczyła wszelkim kontaktom z FC Barceloną, ucinając spekulacje o rzekomym porozumieniu z kandydatem na prezydenta klubu, Victorem Fontem.
Wypowiedź Pimenty dla El Chiringuito nie pozostawia złudzeń co do przyszłości gwiazdora Manchesteru City. Agentka zaznaczyła, że mimo szacunku dla katalońskiego klubu, nie było żadnych rozmów ani z samym zawodnikiem, ani z jego otoczeniem. Haaland niedawno przedłużył kontrakt z mistrzami Anglii i czuje się w zespole znakomicie. Pimenta podkreśliła, że przy obecnej formie i zadowoleniu piłkarza w Manchesterze, temat jakiegokolwiek transferu w ogóle nie istnieje w ich agendzie.
Zamieszanie w hotelu i poszukiwania nowej dziewiątki
Spekulacje przybrały na sile, gdy Carles Planchart i Xavier Aguilar zostali zauważeni w tym samym hotelu co dyrektor sportowy Manchesteru City, Hugo Viana. Media sugerowały, że negocjują oni prawo pierwokupu Haalanda dla Barcelony. W tym samym czasie Victor Font atakował swojego rywala, Joana Laportę, nazywając plotki o sprowadzeniu Juliana Alvareza zwykłym mydleniem oczu. Barcelona desperacko szuka nowego napastnika, ale wysoka cena Alvareza i brak doświadczenia Omara Marmousha komplikują te plany.
W cieniu wielkich transferów Barcelona monitoruje sytuację zdrowotną swoich graczy przed meczem z Sevillą. Eric Garcia ma przeciążenie, ale jego występ w niedzielę jest możliwy. Największe emocje budzi jednak powrót Pablo Gaviego. Młody pomocnik może pojawić się na boisku po niemal sześciu miesiącach przerwy spowodowanej operacją prawego kolana. Klub skupia się na odzyskaniu kluczowych ogniw, podczas gdy marzenia o Haalandzie muszą zostać odłożone na bok ze względu na jasne stanowisko jego reprezentantki.
