Kylian Mbappe wyrasta na centralną postać narastającego konfliktu wewnątrz Realu Madryt. Francuski napastnik nazwał doniesienia o napięciach ze sztabem szkoleniowym przesadzonymi, ale atmosfera wokół Santiago Bernabeu staje się coraz gęstsza. Jak donoszą media, sytuacja w klubie jest daleka od ideału.
Do najbardziej niepokojącego incydentu miało dojść dwa tygodnie temu, tuż przed zremisowanym 1-1 meczem z Realem Betis. Podczas gierki treningowej Mbappe wpadł w furię po odgwizdaniu spalonego. Gwiazdor nie gryzł się w język i użył obraźliwych słów pod adresem jednego z członków sztabu szkoleniowego. To nie pierwszy taki przypadek w Valdebebas, bo wcześniej informowano o spięciu między Antonio Rudigerem a Alvaro Carrerasem. Agresywne zachowanie Francuza tylko dolewa oliwy do ognia w i tak już trudnym momencie dla zespołu.
Prezes i trener tracą cierpliwość do gwiazdy
Florentino Perez jest sfrustrowany postawą swojego kluczowego zawodnika, a trener Alvaro Arbeloa po wygranej z Espanyolem wysyłał w stronę piłkarza czytelne, choć pośrednie sygnały ostrzegawcze. Mbappe podpadł władzom klubu wyjazdem z Hiszpanii w trakcie rehabilitacji po urazie ścięgna podkolanowego. Choć napastnik walczy z czasem, by zdążyć na niedzielne El Clasico, jego zaangażowanie jest publicznie kwestionowane. Krytyka nasiliła się po doniesieniach o braku dyscypliny i lekceważeniu wewnętrznych zasad panujących w madryckiej szatni.
Obóz zawodnika postanowił zareagować na medialną burzę, wydając komunikat dla The Athletic. Przedstawiciele Mbappe twierdzą, że część zarzutów to nadinterpretacja faktów związanych z procesem powrotu do zdrowia, który odbywa się pod nadzorem klubu. Co istotne, otoczenie piłkarza nie zaprzeczyło wprost informacjom o wybuchu agresji wobec trenera ani doniesieniom o fatalnej atmosferze w ośrodku treningowym. Brak stanowczego dementi w tych kluczowych kwestiach budzi ogromne zdziwienie i niepokój wśród kibiców w stolicy Hiszpanii.
