Konfrontacja Jannika Sinnera z Daniiłem Miedwiediewem w półfinale turnieju w Rzymie wywołała ogromne emocje nie tylko ze względu na poziom sportowy. Gdy Włoch prowadził z przełamaniem w trzecim secie, niespodziewanie wezwał fizjoterapeutę z powodu problemów z nogą. Rosjanin nie krył wściekłości, sugerując sędzi Aurelie Tourte, że jego rywal cierpi na skurcze, za które według przepisów ATP nie przysługuje przerwa medyczna.
Miedwiediew po porażce zaproponował rewolucję w przepisach. Chce, aby tenisiści mieli prawo do trzech minut pomocy medycznej przy skurczach, co obecnie jest zabronione. Rosjanin uważa, że obecny system zmusza zawodników do kłamstw. Jeśli gracz zgłosi skurcze, nie otrzyma pomocy poza przerwą na zmianę stron. Jeśli jednak skłamie i zgłosi uraz mięśniowy, fizjoterapeuta może pojawić się na korcie natychmiast.
Roddick punktuje luki w pomyśle Rosjanina
Do dyskusji włączył się Andy Roddick. Były lider rankingu ATP przyznaje rację Miedwiediewowi w kwestii nieszczelności systemu, ale widzi pole do ogromnych nadużyć. Amerykanin zauważył, że Sinner w końcówce meczu wyglądał na wycieńczonego, a wezwanie pomocy mogło być próbą ratowania kondycji. Roddick podkreśla, że zawodnicy zaczną wykorzystywać przerwy na skurcze, aby wybijać rywali z rytmu w najbardziej kluczowych momentach spotkania.
Amerykanin zaproponował własne obostrzenie do pomysłu Miedwiediewa. Według niego przerwa na skurcze nie mogłaby być brana przed serwisem przeciwnika. Roddick obawia się sytuacji, w której sprawny fizycznie gracz musi czekać kilka minut na oddanie podania, bo rywal postanowił „zamrozić” mecz. Jego zdaniem bez takich ograniczeń nowa zasada stałaby się narzędziem do manipulowania wynikiem i niszczenia przewagi zawodników lepiej przygotowanych wydolnościowo.
