Alexander Zverev wyrasta na głównego faworyta do końcowego triumfu w Roland Garros po tym, jak z turniejem niespodziewanie pożegnali się Novak Djoković oraz Jannik Sinner. Niemiecki tenisista, rozstawiony z numerem drugim, ma przed sobą otwartą drogę do pierwszego w karierze tytułu wielkoszlemowego. Sytuacja w Paryżu jest bezprecedensowa, ponieważ z zawodami pożegnało się już siedmiu z dziesięciu najwyżej rozstawionych graczy.
Sensacyjne porażki faworytów wstrząsnęły kortami imienia Rolanda Garrosa. Novak Djoković musiał uznać wyższość Joao Fonseki, natomiast Jannik Sinner uległ Juanowi Manuelowi Cerundolo. Mimo że oczy całego świata tenisa zwrócone są teraz na Zvereva, on sam zachowuje duży dystans do roli lidera wyścigu po puchar. Po zwycięstwie nad Quentinem Halysem w czterech setach, Niemiec jasno określił swoje priorytety i nie zamierza wybiegać myślami zbyt daleko w przyszłość.
Zverev reaguje na sensacje w Paryżu
Zapytany o odpadnięcie Sinnera i Djokovicia, Zverev odpowiedział, że skupia się wyłącznie na swoim kolejnym rywalu, Jesperze de Jongu, który wygrał w Paryżu już sześć meczów. Tenisista podkreślił, że może kontrolować tylko swoje występy, a reszta rozstrzygnie się sama. Niemiec ma na koncie trzy przegrane finały wielkoszlemowe, w tym dramatyczne starcia z Dominikiem Thiemem w Nowym Jorku oraz Carlosem Alcarazem w Paryżu, gdzie marnował setowe przewagi.
Eksperci, w tym Alex Corretja, uważają jednak, że to jest moment Zvereva. Hiszpan twierdzi, że na kortach w Paryżu nie ma obecnie zawodnika, który mógłby zdominować Niemca siłą uderzeń, a wieczorne sesje na korcie Philippe Chatrier sprzyjają jego stylowi gry. Zverev w drodze do kolejnej rundy stracił tylko jednego seta i ma korzystny bilans z nadchodzącym przeciwnikiem, którego pokonywał już dwukrotnie na nawierzchni ziemnej w Hamburgu oraz podczas zeszłorocznego Roland Garros.
