Joao Palhinha jest o krok od definitywnego transferu do Tottenhamu, co stawia pod znakiem zapytania ambitne plany Sportingu CP. Jak donosi O Jogo, portugalski pomocnik, który spędził ostatni sezon na wypożyczeniu w Londynie, zamierza na stałe związać się z Premier League.
Sytuacja 30-letniego zawodnika w Bayernie Monachium jest jasna – po transferze za 56 milionów euro nie zdołał przebić się do składu i teraz szuka stabilizacji. W barwach Tottenhamu rozegrał blisko 3000 minut w 45 meczach, strzelając siedem goli i notując trzy asysty. Choć początkowo grał regularnie u Thomasa Franka, jego pozycja uległa zmianie po roszadach na ławce trenerskiej. Teraz kluczową postacią w negocjacjach jest Roberto De Zerbi, który widzi w Portugalczyku fundament nowej drużyny.
Sporting musi obejść się smakiem
Sporting CP desperacko szuka następcy dla Hidemasy Mority, który odchodzi do Leeds United, jednak Palhinha prawdopodobnie „wyśliźnie się z rąk” lizbońskiemu klubowi. Roberto De Zerbi nie kryje fascynacji charakterem i przywództwem pomocnika, co potwierdził w swoich ostatnich wypowiedziach. „W stu procentach; musimy zacząć od tego typu ludzi” – stwierdził De Zerbi, pytany o zatrzymanie zawodnika po zakończeniu wypożyczenia. Włoch uważa, że Palhinha to dokładnie taka osobowość, jakiej Tottenham potrzebuje, by pójść naprzód.
Bayern Monachium liczy na wynegocjowanie korzystnej ceny, zwłaszcza że zainteresowanie dwóch klubów wzmacnia ich pozycję przetargową. Tottenham rozważał aktywację opcji wykupu już kilka miesięcy temu, a odejście Yvesa Bissoumy na zasadzie wolnego transferu sprawiło, że sprowadzenie defensywnego pomocnika stało się priorytetem. Obecnie wszystko wskazuje na to, że Palhinha zaakceptuje warunki finansowe w Londynie, mimo wcześniejszych doniesień o chęci powrotu do rodziny w Portugalii. Ostateczna kwota transakcji może zostać ustalona na preferencyjnych warunkach w najbliższych tygodniach.
