Joao Palhinha wyrasta na centralną postać letniego okna transferowego, ale nie w sposób, jakiego oczekiwali kibice w Londynie. Doświadczony pomocnik, który przebywa na wypożyczeniu w Tottenhamie, jest gotowy na drastyczne kroki, aby opuścić Premier League. Jak donoszą media, zawodnik chce wrócić do swojego byłego klubu, Sportingu Lizbona, i jest zdecydowany na znaczną obniżkę wynagrodzenia, byle tylko doprowadzić do tego transferu.
Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ Tottenham posiada opcję wykupu Portugalczyka z Bayernu Monachium i zamierzał z niej skorzystać. Palhinha stał się kluczowym elementem układanki w środku pola, pomagając drużynie uszczelnić defensywę i strzelając ważne gole. Bayern nie wiąże z nim planów i chce się go pozbyć na stałe, co stawia londyńczyków w teoretycznie dobrej pozycji negocjacyjnej. Opór samego piłkarza zmienia jednak wszystko.
Walka o przetrwanie i dziura w składzie
Dla Tottenhamu to potężny cios w najgorszym możliwym momencie. Klub zajmuje obecnie 17. miejsce w tabeli Premier League i w ostatniej kolejce musi walczyć o ligowy byt. Jeśli Palhinha odejdzie do Portugalii, gdzie ma zastąpić łączonego z transferem Mortena Hjulmanda, w Londynie powstanie wyrwa trudna do załatania. Drużyna potrzebuje kogoś, kto potrafi rozbijać ataki rywali i chronić linię obrony, a 30-latek robił to dotychczas bezbłędnie.
Sporting Lizbona widzi w swoim byłym graczu idealnego następcę dla Duńczyka, który może wkrótce trafić do Anglii. Palhinha jest u szczytu formy i jego doświadczenie z Fulham oraz Bayernu ma być fundamentem nowej ekipy w Lizbonie. Tottenham musi teraz skupić się na wygraniu ostatniego meczu sezonu, by zagwarantować sobie utrzymanie, ale letnie okno transferowe zapowiada się na wyjątkowo trudny okres przebudowy zdziesiątkowanego składu.
