Emma Raducanu wraca do korzeni i stawia na sprawdzone rozwiązanie. Brytyjska tenisistka, która w 2021 roku zszokowała świat wygrywając US Open, ponownie nawiązała współpracę z Andrew Richardsonem. To właśnie on był w jej boksie podczas historycznego triumfu w Nowym Jorku pięć lat temu. Decyzja ta zapadła po burzliwym okresie poszukiwań i rozstaniu z Francisco Roigiem w styczniu tego roku.
Alex Corretja, były wicelider rankingu ATP, określa ten ruch jako bardzo znaczący i zaskakujący. Hiszpan uważa, że powrót do trenera, z którym Raducanu czuła się najlepiej, jest logicznym krokiem w stronę stabilizacji. Zawodniczka zajmuje obecnie okolice 37. lub 38. miejsca w rankingu WTA. Corretja podkreśla, że Richardson może pomóc jej odzyskać równowagę psychiczną, która była kluczowa po nagłym skoku popularności i sukcesie odniesionym w wieku nastoletnim.
Trudna droga powrotna do czołówki
Raducanu przyznaje, że po wygranej w US Open sytuacja wymknęła się jej spod kontroli, a szybkie zmiany w życiu utrudniały podejmowanie racjonalnych decyzji. Przez ostatnie lata współpracowała z wieloma szkoleniowcami, takimi jak Mark Petchey, Dmitry Tursunov czy Nick Cavaday. Ten ostatni pomógł jej wrócić do czołowej pięćdziesiątki rankingu po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami, jednak musiał zrezygnować z pracy po Australian Open 2025 ze względów zdrowotnych.
Teraz tenisistka liczy na to, że odzyskane poczucie zaufania i więź z Richardsonem przełożą się na wyniki podczas nadchodzącego French Open. Corretja nie ma wątpliwości, że Raducanu posiada umiejętności pozwalające na powrót do czołowej dziesiątki rankingu. Kluczem ma być jednak nie tylko technika, ale przede wszystkim wytrzymałość fizyczna i mentalna, z którymi Brytyjka zmagała się w ostatnich sezonach po gwałtownym przejściu z poziomu zerowego na sam szczyt.
