Andriy Lunin wyrasta na postać, która ma pomóc Realowi Madryt w walce o awans w Lidze Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium. Ukraiński bramkarz przez ostatnie dwa sezony spisywał się znakomicie, zastępując kontuzjowanego Thibaut Courtois. Choć media spekulowały o jego odejściu w poszukiwaniu regularnej gry, zawodnik zdecydował się na zaskakujący krok i związał się z klubem sześcioletnią umową.
Kluczowym czynnikiem przy podpisaniu nowego kontraktu była wdzięczność za postawę klubu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Real Madryt natychmiast oddał się do dyspozycji piłkarza, oferując jemu i jego rodzinie wsparcie emocjonalne oraz instytucjonalne w najtrudniejszym momencie życia. Lunin nigdy nie zapomniał o tym geście, co przeważyło nad sportową frustracją po pominięciu go w składzie na finał Ligi Mistrzów w 2024 roku.
Walka o miano numeru jeden w Madrycie
Perspektywa zostania następcą Courtois jest dla Lunina realna, ponieważ Belg w maju skończy 34 lata i coraz częściej zmaga się z urazami. Choć Courtois pozostaje niekwestionowaną jedynką na Santiago Bernabeu, częstotliwość jego problemów zdrowotnych wymusza dyskusję o przyszłości obsady bramki. Real Madryt na razie nie szuka nikogo z zewnątrz, co sugeruje, że to właśnie Ukrainiec ma przejąć bluzę z numerem jeden w nadchodzących latach.
