Alex Eala wyrasta na jedną z najciekawszych postaci kobiecego tenisa, choć jej przygoda z Indian Wells Open dobiegła końca w bolesnych okolicznościach. Jak donoszą media, Filipinka została zatrzymana w 1/8 finału przez rozstawioną z numerem 14. Lindę Noskovą. Czeszka zdominowała spotkanie od pierwszej minuty, wygrywając 6:2, 6:0 w zaledwie 56 minut, co zakończyło marzenia 20-latki o ćwierćfinale.
Mimo dotkliwej porażki w ostatnim meczu, Eala ma powody do zadowolenia po swoim debiucie w kalifornijskim turnieju rangi WTA 1000. Zawodniczka wykorzystała szansę po tym, jak w poprzedniej rundzie czwarta rakieta turnieju, Coco Gauff, skreczowała przy stanie 6:2, 2:0 dla Filipinki. Wcześniej Eala pokazała charakter w trzysetowym boju z Dayaną Yastremską, co pozwoliło jej zgromadzić cenne punkty do światowego rankingu i znacząco podreperować domowy budżet.
Historyczny awans i wielkie pieniądze na koncie 20-latki
Występ w Indian Wells przyniósł tenisistce 105 720 dolarów premii, co sprawia, że jej łączne zarobki na korcie przekroczyły barierę 1,76 mln dolarów. Taki wynik finansowy pozwoli jej przesunąć się do czołowej czterysetki najlepiej zarabiających zawodniczek w historii dyscypliny. Sukces finansowy idzie w parze ze sportowym, ponieważ Eala dopisała do swojego dorobku 110 punktów netto, co gwarantuje jej debiut w czołowej trzydziestce zestawienia WTA.
Przed startem zmagań w Kalifornii zawodniczka zajmowała 32. miejsce, jednak w poniedziałkowym notowaniu ma awansować na 28. pozycję. To najwyższa lokata w jej dotychczasowej karierze, osiągnięta dzięki skutecznemu bronieniu zaledwie 10 punktów sprzed roku. Podczas gdy Linda Noskova przygotowuje się do starcia z Talią Gibson, Alex Eala opuszcza Stany Zjednoczone z rekordowym rankingiem i solidnym zastrzykiem gotówki.
