Strasbourg wyrasta na jednego z najbardziej nieprzewidywalnych graczy na rynku trenerskim w Ligue 1. Jak donosi L’Equipe, klub po raz kolejny zamierza powierzyć stery szkoleniowcowi z Wielkiej Brytanii. Decyzja ta zapada w momencie, gdy zespół musi szybko otrząsnąć się po nagłym odejściu Gary’ego O’Neila do beniaminka Premier League, Ipswich Town.
Sytuacja we francuskim klubie jest dynamiczna, ponieważ to już drugi raz w ciągu zaledwie sześciu miesięcy, kiedy zarząd musi szukać nowego lidera. Poprzedni trenerzy z Wysp zostawili po sobie mieszane wspomnienia. Liam Rosenior, który wprowadził zespół do Ligi Konferencji Europy, szybko przeniósł się do Chelsea, choć w Londynie nie zagrzał miejsca na długo. Z kolei Gary O’Neil, mimo obiecującego początku, nie zdołał wywalczyć trofeum, odpadając w półfinałach krajowego pucharu oraz europejskich rozgrywek.
Wyścig z czasem przed startem przygotowań
Władze Strasbourga nie mają czasu na błędy i długie negocjacje. Plan zakłada, że nowy szkoleniowiec zostanie ogłoszony w ciągu najbliższych dziesięciu dni. Presja jest duża, ponieważ okres przygotowawczy do nowego sezonu rusza już 8 lipca. Klub chce, aby do tego czasu drużyna miała już pełną jasność co do wizji i metod pracy nowego szefa, który ma kontynuować brytyjską myśl szkoleniową zapoczątkowaną przez Roseniora i O’Neila.
Obecnie Strasbourg znajduje się w specyficznym położeniu po tym, jak Gary O’Neil zdecydował się na powrót do Anglii. Choć szkoleniowiec ten skupił się na pucharach kosztem formy ligowej, ostatecznie zakończył przygodę we Francji bez awansu do finałów. Teraz zarząd BlueCo musi zdecydować, czy kolejny menedżer z Premier League lub Championship zagwarantuje stabilizację, której na Stade de la Meinau wyraźnie brakuje w ostatnich miesiącach.
