Barcelona chce sprowadzić Juliana Alvareza, aby zastąpić Roberta Lewandowskiego. Atletico Madryt wyceniło swojego napastnika na 200 mln euro, co niemal wyrównuje rekord transferowy Neymara.
Katalończycy wstrzymują obecnie wszelkie wiążące decyzje do czasu rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich w klubie. Choć media w Argentynie sugerowały porozumienie w sprawie przenosin na Spotify Camp Nou, rzeczywistość jest trudniejsza. Atletico Madryt jasno komunikuje, że ich gwiazdor nie jest na sprzedaż. Kwota 200 mln euro ma skutecznie odstraszyć potencjalnych kupców, wśród których wymienia się także Chelsea oraz Manchester United. Oba angielskie kluby chętnie widziałyby byłego gracza Manchesteru City z powrotem w Premier League.
Sytuacja finansowa Barcelony pozostaje skomplikowana i klub musi najpierw wrócić do zasady 1:1 w LaLiga, aby myśleć o tak potężnych wydatkach. Jeśli Joan Laporta wygra wybory, temat Alvareza może wrócić, ale Atletico ma inny plan. Działacze z Madrytu przygotowują dla Argentyńczyka nową umowę z podwyżką pensji. Obecnie przedłużenie kontraktu wydaje się bardziej prawdopodobne niż transfer. Mimo słabszej formy w ostatnich miesiącach, klub uważa go za kluczowego zawodnika i nie czuje presji na sprzedaż.
