Moussa Niakhaté wyrasta na centralną postać skandalu, który wstrząsnął afrykańskim futbolem po decyzji o odebraniu Senegalowi tytułu mistrzowskiego. Obrońca Olympique Lyon zabrał głos tuż przed rewanżowym starciem w Lidze Europy przeciwko Celcie Vigo.
Konfederacja Afrykańskiej Piłki Nożnej (CAF) przychyliła się do odwołania marokańskiej federacji po finale pełnym incydentów. Dwa miesiące po turnieju organ zarządzający ogłosił walkower na niekorzyść Senegalu, co oficjalnie czyni Maroko zwycięzcą rozgrywek. Niakhaté, który był filarem drużyny narodowej i wystąpił w sześciu z siedmiu meczów podczas styczniowego turnieju, nie kryje swojego stosunku do tej nagłej zmiany statusu mistrza. Piłkarz wcześniej zamanifestował swoje zdanie w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z pucharem.
Dla mnie nic się nie zmieniło
Doświadczony obrońca Lyonu stara się zachować profesjonalizm przed ważnym meczem klubowym, ale jego słowa niosą jasny przekaz. Niakhaté stwierdził, że z szacunku do klubu nie chce teraz wchodzić w szczegóły, jednak podtrzymuje swoją reakcję z internetu. Dla zawodnika emocje i przebieg rywalizacji ze stycznia mają większe znaczenie niż biurokratyczne decyzje podjęte tygodnie później. Piłkarz zapowiedział, że wróci do tematu w odpowiednim czasie, skupiając się obecnie na zadaniach w barwach francuskiego zespołu przed nadchodzącymi wyzwaniami.
Okazja do szerszego komentarza pojawi się prawdopodobnie podczas zbliżającego się zgrupowania reprezentacji Senegalu. Drużyna prowadzona przez Pape Thiawa ma zaplanowane mecze towarzyskie z Peru na Stade de France oraz z Gambią pod koniec marca. Niakhaté pozostaje kluczowym ogniwem zespołu, który na boisku wywalczył trofeum, a teraz musi zmierzyć się z utratą tytułu poza murawą. Były gracz Nottingham Forest podkreśla, że to, co przeżył z drużyną w styczniu, pozostaje dla niego niezmienne mimo oficjalnego komunikatu federacji o zwycięstwie gospodarzy.
