To był wieczór pełen emocji dla Raula Jimeneza. Meksykański napastnik wpisał się na listę strzelców w 67. minucie meczu otwarcia mistrzostw świata 2026 przeciwko RPA, podwyższając prowadzenie swojej reprezentacji na 2:0. Dla doświadczonego snajpera było to trafienie szczególne – pierwszy gol strzelony w finałach mundialu w całej jego karierze.
Tuż po zdobyciu bramki Jimenez wykonał gest, który poruszył kibiców na całym świecie. Jak poinformował Fabrizio Romano, piłkarz zadedykował to trafienie swojemu ojcu, którego pożegnał w ostatnim czasie. To symboliczne zwieńczenie niezwykle trudnej drogi zawodnika, który jeszcze kilka lat temu walczył o powrót do zdrowia po fatalnie wyglądającym pęknięciu czaszki.
Napastnik, który przed turniejem zdecydował się na powrót do angielskiego Wolverhampton, nie ukrywa wielkich ambicji związanych z tegorocznym czempionatem. „Widzę siebie podnoszącego Puchar Świata” – zapowiadał Jimenez jeszcze przed startem imprezy. Po udanym początku i przełamaniu strzeleckiej niemocy na mundialu, Meksykanin staje się kluczową postacią swojej drużyny narodowej w walce o najwyższe cele.
