Bill Foley, właściciel Black Knight Football Club, stara się uspokoić nastroje wokół Lorient. Amerykanin odpiera zarzuty o traktowanie francuskiego zespołu jako satelity Bournemouth. Jak donosi L’Équipe, sytuacja w Bretanii jest napięta.
Kibice Lorient otwarcie protestują przeciwko nowemu modelowi zarządzania. Na trybunach pojawiły się transparenty wymierzone w Foleya, a czarę goryczy przelało odejście największego talentu drużyny. Eli Junior Kroupi przeniósł się właśnie do Bournemouth, co wywołało falę strachu o przyszłość klubu. Fani obawiają się powtórki ze Strasburga, gdzie fani walczą z grupą BlueCo zarządzającą również Chelsea. Foley twierdzi jednak, że nie jest Amerykaninem, który chce wszystko zniszczyć.
Ambitne plany i walka o Europę
Właściciel podkreśla, że Lorient i Bournemouth są w jego głowie równorzędnymi podmiotami. Choć przyznaje, że przychody obu klubów się różnią, to francuski zespół ma pozostać samodzielnym i ważnym partnerem w całym modelu biznesowym. Foley zapowiada, że nie zamierza oszczędzać na wzmocnieniach. Jego celem jest wprowadzenie drużyny do europejskich pucharów, co mają zagwarantować zapowiedziane inwestycje finansowe w kadrę zespołu w najbliższym czasie.
Obecnie Lorient zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli Ligue 1. Do końca sezonu pozostało pięć spotkań, a drużyna jest beniaminkiem po awansie z drugiej ligi. Foley wierzy, że mimo obecnych kontrowersji i niechęci części trybun, jego wizja przyniesie klubowi sukcesy sportowe. Inwestor odcina się od określenia klub satelicki i przekonuje, że buduje trwały projekt, który ma przynieść korzyści obu stronom bez faworyzowania wyłącznie przedstawiciela Premier League.
