Emma Raducanu wraca do rywalizacji po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej chorobami i kontuzjami. Brytyjka pojawi się na kortach w Strasburgu, co ma być jej jedynym sprawdzianem na mączce przed nadchodzącym Roland Garros. Losowanie od początku nie było dla niej łaskawe, ale tuż przed startem turnieju sytuacja uległa gwałtownej zmianie.
Gwiazda tenisa uniknie starcia z najgroźniejszą rywalką w swojej części drabinki. Madison Keys, mistrzyni Australian Open z 2025 roku, wycofała się z zawodów z powodu urazu uda. Amerykankę zastąpi sklasyfikowana poza pierwszą pięćdziesiątką rankingu Zhang Shuai. Oznacza to, że Raducanu nie trafi na żadną rozstawioną zawodniczkę co najmniej do trzeciej rundy zmagań we Francji. W pierwszej rundzie jej formę sprawdzi Diane Parry.
Walka o rozstawienie w Paryżu
Dla Raducanu turniej w Strasburgu jest kluczowy w kontekście budowania formy po długiej nieobecności. Ostatni raz kibice widzieli ją w akcji podczas Indian Wells, gdzie odpadła po meczu z Amandą Anisimovą. Obecnie Brytyjka zajmuje 37. miejsce w rankingu WTA, co nie gwarantuje jej rozstawienia w Roland Garros. Aby uniknąć najsilniejszych rywalek w początkowej fazie Wielkiego Szlema, musiałaby liczyć na wycofanie się aż pięciu zawodniczek z czołowej trzydziestki dwójki.
Sezon 2026 jest dla tenisistki wyjątkowo nierówny. Z jednej strony zaliczyła pierwszy od pięciu lat finał w Transylvania Open, z drugiej zanotowała dwie porażki w pierwszych rundach. Bilans siedmiu zwycięstw i siedmiu porażek pokazuje, że powrót do współpracy z trenerem Andrew Richardsonem, z którym wygrała US Open, jest próbą ustabilizowania dyspozycji. W Strasburgu Raducanu grała już rok temu, eliminując wtedy Darię Kasatkinę przed porażką z Danielle Collins.
