Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, ale to Paryż przyciąga teraz oczy całego tenisowego świata. Organizatorzy Roland Garros przyznali 16 dzikich kart na nadchodzący turniej wielkoszlemowy, który startuje 25 maja. Na liście znaleźli się zawodnicy, którzy pisali historię tej dyscypliny, ale zabrakło miejsca dla legendarnej Venus Williams.
Stan Wawrinka i Gael Monfils to postacie, które elektryzują kibiców najbardziej. Szwajcar, triumfator z 2015 roku, oraz reprezentant gospodarzy otrzymali szansę na pożegnalny występ w stolicy Francji. Obaj tenisiści zapowiedzieli zakończenie kariery po sezonie 2026, co nadaje ich startowi szczególnego znaczenia. Monfils ma nawet zostać uhonorowany specjalną uroczystością celebrującą jego występy przed własną publicznością podczas tego pożegnalnego turnieju.
Młodość kontra doświadczenie na paryskiej mączce
Obok weteranów szansę otrzymał 16-letni Moise Kouame, który w ostatnich miesiącach zachwycał w Montpellier i Miami. Francuz jest jednym z ośmiu mężczyzn z dziką kartą, obok takich graczy jak Titouan Droguet, Hugo Gaston czy Adam Walton. W drabince kobiet postawiono niemal wyłącznie na lokalne talenty, w tym Clarę Burel i Fionę Ferro. Fanki tenisa mogą czuć niedosyt, ponieważ Venus Williams, mimo otrzymywania zaproszeń w Australii czy Madrycie, tym razem została pominięta.
Turniej główny rozpocznie się 25 maja, a finały zaplanowano na 6 i 7 czerwca. Choć w Paryżu zabraknie kontuzjowanych Carlosa Alcaraza i Holgera Rune, obecność Wawrinki i Monfilsa gwarantuje ogromne emocje. Kibice liczą, że ktoś z tegorocznej listy powtórzy sukces Lois Boisson, która w 2025 roku sensacyjnie dotarła do półfinału jako zawodniczka z dziką kartą, eliminując po drodze Jessicę Pegulę. Rywalizacja w kwalifikacjach rusza już tydzień przed głównym wydarzeniem.
