Juventus stoi przed widmem sportowej i finansowej katastrofy, która może wymusić radykalne decyzje na szczytach władzy. Właściciel klubu, John Elkann, przygotowuje się do wyciągnięcia surowych konsekwencji za brak wyników gwarantujących grę w Lidze Mistrzów. Jak donosi Corriere dello Sport, atmosfera w Turynie jest gęsta, a losy kluczowych postaci ważą się w gabinetach zarządu.
Sytuacja finansowa klubu jest alarmująca, ponieważ degradacja do Ligi Europy oznacza natychmiastową stratę 40 mln euro. Do tego dochodzą mniejsze wpływy z umów sponsorskich oraz dni meczowych, co stawia budżet w trudnym położeniu. Choć Elkann w przeszłości wielokrotnie dofinansowywał zespół z własnych środków, tym razem jego gniew skupia się na zarządzaniu pionem sportowym. Głównym kandydatem do pożegnania się ze stanowiskiem jest dyrektor generalny Damien Comolli, który pracuje w klubie od zeszłego lata.
Trener może spać spokojnie mimo fatalnych wyników
Luciano Spalletti pozostaje w stałym kontakcie z właścicielem, mimo że dwa ostatnie remisy u siebie mocno skomplikowały walkę o elitarną Ligę Mistrzów. Szkoleniowiec wziął winę na siebie, jednak jego pozycja wydaje się bezpieczna ze względu na statystyki. Od momentu przejęcia drużyny, Juventus zdobył najwięcej punktów w lidze zaraz po Interze Mediolan. Jedynym nazwiskiem, które mogłoby skłonić władze do zmiany na ławce trenerskiej, pozostaje Antonio Conte, choć jego powrót po zeszłorocznych zawirowaniach stoi pod znakiem zapytania.
Kadra zespołu również przejdzie weryfikację, ponieważ obecny sezon pokazał, że w szatni jest bardzo niewielu zawodników niezastąpionych. Comolli, który działał dotychczas niemal w pojedynkę przy wsparciu pośredników, popełnił błędy transferowe rzutujące na obecną formę drużyny. Brak stabilizacji w strukturach dyrektorskich może doprowadzić do kolejnej rewolucji, choć eksperci sugerują, że klub potrzebuje wreszcie ciągłości, by wrócić na szczyt Serie A. Ostateczny werdykt Elkanna zależy od wyników w końcówce sezonu.
