Nick Kyrgios wraca do gry i celuje w najwyższy możliwy poziom. Australijczyk, który od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi, oficjalnie potwierdził swoje plany na nadchodzący sezon trawiasty. Po serii bolesnych urazów i operacjach, finalista Wimbledonu z 2022 roku zamierza ponownie pojawić się na korcie, by dostarczyć kibicom widowisko, z którego słynie na całym świecie.
Były trzynasty zawodnik rankingu ATP nie ukrywa, że ostatnie lata były dla niego drogą przez mękę. Od początku 2023 roku Kyrgios walczył z bólem kolana oraz zerwanym więzadłem w nadgarstku, co zmusiło go do poddania się łącznie trzem lub czterem zabiegom chirurgicznym. Choć w tym sezonie wystąpił jedynie w Brisbane, gdzie przegrał z Aleksandarem Kovacevicem, oraz w deblu podczas Australian Open, teraz czuje się gotowy na powrót do rywalizacji singlowej w czerwcu.
Wimbledon priorytetem i bolesne wspomnienia z Djokoviciem
Australijczyk zaplanował starty w Stuttgarcie oraz na Majorce, które mają być kluczowym przygotowaniem do Wimbledonu. Kyrgios przyznaje, że wciąż rozpamiętuje finałową porażkę z Novakiem Djokoviciem sprzed dwóch lat. Wygranie tamtego meczu uczyniłoby go, jak sam twierdzi, nieśmiertelnym w świecie sportu. Mimo że jego ciało po operacjach nie jest już tak sprawne jak dawniej, tenisista wierzy, że wciąż stać go na pokazanie tenisa na ekstremalnie wysokim poziomie.
Obecnie główną motywacją Kyrgiosa są fani oraz chęć dawania show najmłodszym kibicom. Choć turnieje na mączce w tym roku prawdopodobnie odpuści, nie wyklucza startu we French Open w przyszłym sezonie. Jako jeden z nielicznych graczy w historii, obok Dominika Hrbatego i Lleytona Hewitta, pokonał Federera, Nadala i Djokovicia w ich pierwszych bezpośrednich starciach. Teraz chce udowodnić, że mimo fizycznego regresu, jego talent wciąż pozwala na walkę o najważniejsze trofea.
