Marsylia pogrąża się w chaosie, a Habib Beye może stracić szatnię zaledwie kilka tygodni po objęciu stanowiska. Drużyna, która jeszcze w połowie lutego zajmowała czwarte miejsce w tabeli, drastycznie obniżyła loty pod wodzą następcy Roberto De Zerbiego.
Sytuacja stała się krytyczna po ostatniej porażce 0:2 z Lorient. Była to już trzecia przegrana w czterech ostatnich meczach, co zepchnęło zespół na szóstą lokatę i postawiło pod znakiem zapytania awans do Ligi Mistrzów. Medhi Benatia, dyrektor sportowy klubu, publicznie skrytykował postawę zawodników, nazywając ich grę skandalem. Choć Benatia oszczędził trenera w swoich wypowiedziach, to relacje na linii dyrektor-zespół są fatalne. Konflikt narastał od dawna, a ostatnie ostre słowa Marokańczyka tylko pogłębiły istniejący rozłam wewnątrz ekipy.
Bunt w szatni Marsylii
Najnowsze doniesienia La Provence wskazują, że problem sięga znacznie głębiej niż tylko sporu z zarządem. Piłkarze Marsylii oficjalnie przestali wspierać Habiba Beye. Wielu zawodników otwarcie odwróciło się od byłego menedżera Red Star i Stade Rennais, kwestionując jego metody pracy. Brak chemii między sztabem a drużyną w połączeniu z fatalnymi wynikami sprawia, że misja ratowania sezonu staje się niemal niemożliwa. Klub, który miał walczyć o europejskie puchary, musi teraz zmierzyć się z wewnętrzną rewolucją, która niszczy fundamenty zespołu.
