Marta Kostyuk wyrasta na jedną z głównych bohaterek turnieju w Madrycie. Ukrainka pokonała Anastasię Potapovą 6-2, 1-6, 6-1 i zameldowała się w swoim pierwszym finale rangi WTA 1000. Sukces w Caja Magica ma wymierne skutki, ponieważ 23-letnia tenisistka przesunęła się o sześć pozycji w wirtualnym rankingu WTA. Obecnie zajmuje 17. miejsce na świecie, co jest wynikiem zaledwie o jedną lokatę gorszym od jej życiowego rekordu.
Półfinałowe starcie z Potapovą, która do drabinki trafiła jako szczęśliwa przegrana, było pełne zwrotów akcji. Kostyuk przyznała po meczu, że drugi set był dziwny, a ciężkie piłki utrudniały jej nadawanie rotacji. Mimo kryzysu w środkowej fazie spotkania, Ukrainka zdołała odwrócić losy rywalizacji. Podkreśliła, że kluczem do zwycięstwa była zmiana taktyki i wsparcie, jakie dawała samej sobie w trudnych momentach na korcie, co pozwoliło jej zdominować decydującą partię.
Starcie o tytuł z faworytką gospodarzy
W finale na Kostyuk czeka Mirra Andreeva. Rosjanka, która w środę skończyła 19 lat, pokonała Hailey Baptiste 6-4, 7-6(8). Andreeva jest obecnie ósmą rakietą świata, a dzięki wynikom w Madrycie awansowała już na siódme miejsce w rankingu live. Tenisistka ma na koncie dwa tytuły WTA 1000 wywalczone w zeszłym roku w Dubaju oraz Indian Wells. Choć jest jedyną zawodniczką z top 10 w stawce finalistek, unika stawiania siebie w roli murowanej faworytki.
Andreeva zapowiada, że skupi się wyłącznie na planie nakreślonym przez trenerkę Conchitę Martinez. Rosjanka zaznaczyła, że nauczyła się nie patrzeć na nazwiska i rankingi przeciwniczek, bo każda tenisistka w finale jest groźna. Dla Kostyuk będzie to szansa na największy triumf w karierze, podczas gdy Andreeva powalczy o trzeci prestiżowy puchar w swojej krótkiej, ale niezwykle intensywnej karierze zawodowej. Finał zapowiada się jako starcie dwóch zawodniczek będących w życiowej formie.
