AS Monaco zaledwie zremisowało 2:2 z AJ Auxerre w 30. kolejce Ligue 1. Gospodarze liczyli na zbliżenie się do ligowego podium, jednak fatalny początek meczu i błędy indywidualne sprawiły, że musieli drżeć o choćby jeden punkt. Zamiast wielkiego świętowania jubileuszu akademii, kibice w Księstwie oglądali nerwową pogoń za wynikiem.
Spotkanie zaczęło się od szoku. Kévin Danois uderzył z woleja nie do obrony, a chwilę później Lassine Sinayoko podwyższył na 2:0. Przy drugim golu fatalnie zachował się Lukas Hradecky, któremu piłka prześlizgnęła się pod rękami. Fin, oceniony przez media na zaledwie 3, stał się symbolem niemocy Monaco w pierwszej połowie, gdy Auxerre bezlitośnie wykorzystywało każdą lukę w defensywie gospodarzy.
Błyskawiczna pogoń i niewykorzystany rzut karny
Po przerwie sygnał do ataku dał Ansu Fati. Wypożyczony z Barcelony zawodnik zdobył kontaktową bramkę, a zaledwie dwie minuty później Folarin Balogun wywalczył i wykorzystał rzut karny. Monaco miało szansę na pełną pulę, ale gol Baloguna na 3:2 został anulowany przez minimalny spalony. W końcówce Krépin Diatta zmarnował dogodną okazję, uderzając głową nad poprzeczką, co przypieczętowało podział punktów.
Remis nie zadowala nikogo. Monaco straciło okazję, by realnie nacisnąć na czołówkę tabeli i umocnić swoją pozycję w walce o Ligę Mistrzów. Z kolei Auxerre wciąż traci cztery punkty do OGC Nice. Mimo wejścia na boisko takich graczy jak Aleksandr Golovin czy Mika Biereth, gospodarze nie zdołali zadać decydującego ciosu i zakończyli jubileuszowy wieczór z dużym niedosytem.
