Barcelona dołącza do wyścigu o podpis Rodriego i zamierza rywalizować z Realem Madryt. Przyszłość 29-letniego pomocnika Manchesteru City stała się tematem głośnych spekulacji.
Sytuacja kontraktowa reprezentanta Hiszpanii stawia Manchester City pod ścianą. Umowa zdobywcy Złotej Piłki wygasa w 2027 roku, co oznacza, że latem wejdzie on w ostatnie dwanaście miesięcy kontraktu. Brak porozumienia w sprawie nowej umowy sprawia, że nadchodzące okno transferowe jest dla Anglików ostatnią szansą na zarobienie konkretnych pieniędzy. Real Madryt bacznie obserwuje ten rozwój wydarzeń. Królewscy wierzą, że sprowadzą pomocnika za zaledwie 50 mln euro, jeśli ten nie przedłuży pobytu na Etihad Stadium.
Dyrektorzy sportowi z Madrytu widzą w Rodrim brakujący element swojej układanki w środku pola. Nie są jednak osamotnieni w tych planach, ponieważ do gry wchodzi Barcelona. Kataloński klub uznał, że jest w stanie sfinansować ten transfer nadchodzącego lata. Władze z Camp Nou traktują to jako rzadką okazję na pozyskanie gracza światowej klasy za okazyjną kwotę. Rodri po uporaniu się z kontuzjami wrócił do podstawowego składu Pepa Guardioli, ale jego powrót do Hiszpanii staje się realny.
Manchester City musi w ciągu najbliższych miesięcy podjąć kluczową decyzję dotyczącą przyszłości swojego lidera. Rodri trafił do Anglii w 2019 roku z Atletico Madryt i od tego czasu odgrywa kluczową rolę w sukcesach zespołu. Teraz piłkarz może stanąć przed wyborem powrotu do ojczyzny, aby poprowadzić nowy projekt sportowy w jednym z dwóch największych klubów LaLiga. Zarówno Barcelona, jak i Real Madryt czekają na sygnał, czy pomocnik jest gotowy na zmianę otoczenia po zakończeniu obecnego sezonu.
