Arsenal, Aston Villa oraz Manchester United wyrastają na głównych faworytów w wyścigu o podpis Joaquina Seysa, 21-letniego lewego obrońcy Club Brugge. Jak donosi The Sun, wszystkie trzy kluby złożyły już oficjalne zapytania w sprawie dostępności reprezentanta Belgii, którego obserwowano intensywnie przez ostatnie miesiące.
Sytuacja na rynku jest dynamiczna, ponieważ mistrzowie Jupiler Pro League wycenili swojego wychowanka na około 35 milionów euro. Choć kwota ta wydaje się adekwatna do potencjału zawodnika, Club Brugge wcale nie spieszy się ze sprzedażą. Seys, który dołączył do klubu w 2012 roku, przebił się do pierwszego składu na początku sezonu 2024/25 i od tego czasu zanotował blisko 100 występów, zdobywając siedem bramek oraz notując osiem asyst. Takie liczby u bocznego obrońcy budzą podziw skautów w całej Europie.
Dlaczego giganci walczą o podpis Seysa?
Dla Aston Villi transfer jest koniecznością po odejściu Lucasa Digne do Paris Saint-Germain, co zostawiło Iana Maatsena jako jedynego specjalistę na tej pozycji w kadrze Unai Emery’ego. Z kolei w Manchesterze United Michael Carrick szuka następcy dla Luke’a Shawa, zwłaszcza że Patrick Dorgu staje się skrzydłowym, a przyszłość Harry’ego Amasa stoi pod znakiem zapytania. Najbardziej zaskakuje zainteresowanie Arsenalu, gdzie Mikel Arteta posiada już Riccardo Calafioriego i Piero Hincapie, choć obaj są nominalnymi środkowymi obrońcami.
Mimo determinacji angielskich klubów, negocjacje mogą okazać się wyjątkowo trudne i długotrwałe. Club Brugge zajmuje twarde stanowisko, a niechęć Belgów do pozbywania się kluczowego gracza w tym oknie transferowym sugeruje, że potencjalny nabywca będzie musiał wykazać się dużą cierpliwością. Kwota 35 milionów euro pozostaje punktem wyjścia, ale ostateczna cena może wzrosnąć, jeśli rywalizacja między gigantami Premier League jeszcze bardziej przybierze na sile.
