Newcastle United wyrasta na jednego z najbardziej aktywnych graczy na rynku transferowym, co stawia przyszłość Nicka Pope'a pod znakiem zapytania. Jak donoszą media, 34-letni bramkarz podjął jednak kluczową decyzję dotyczącą swojej kariery na St. James’ Park.
Sytuacja w bramce Newcastle United stała się niezwykle napięta po tym, jak klub wydał łącznie 50 milionów funtów na sprowadzenie Ewena Jaouena oraz Lukasa Hornicka. Nowy menedżer Matthias Jaissle przebudował tę formację, co natychmiast wywołało falę spekulacji o odejściu dotychczasowego numeru jeden. Pope, którego kontrakt obowiązuje do 2027 roku, nie zamierza jednak uciekać przed rywalizacją. Zamiast szukać nowego pracodawcy tylko po to, by pełnić rolę rezerwowego, woli zostać w Newcastle i walczyć o minuty na boisku.
Transferowy pat i twarde warunki bramkarza
Postawa zawodnika to spory cios dla Ipswich Town, które liczyło na pozyskanie doświadczonego Anglika po awansie do Premier League. Newcastle United było gotowe rozważyć oferty przekraczające 10 milionów funtów, ale sam Pope stawia sprawę jasno: opuści Tyneside tylko dla klubu, który zagwarantuje mu status niepodważalnego pierwszego wyboru. Obecnie żadna z zainteresowanych stron nie przedstawiła takiej propozycji, co sprawia, że bramkarz czuje się coraz bardziej komfortowo z myślą o pozostaniu w obecnym zespole.
Zainteresowanie wyrażał również Celtic, jednak szkocki klub nie traktuje Pope'a jako priorytetu. Martin O’Neill szuka raczej zmiennika dla Viljamiego Sinisalo, a pakiet finansowy wymagany przy transferze 34-latka byłby zbyt wysoki jak na rolę rezerwowego. Wcześniej z wyścigu wypadło Leeds United, które postawiło na Jamesa Trafforda. W tej sytuacji Pope przygotowuje się do intensywnej walki z Hornickiem, który ma ambicję przejąć bluzę z numerem jeden pod wodzą nowego trenera.
