Aleksandar Vuković stanął w obronie swojej pracy po czternastej porażce Widzewa w tym sezonie — i choć klub tkwi w strefie spadkowej z zaledwie pięcioma meczami do końca rozgrywek, serbski szkoleniowiec nie zamierza rezygnować ze swojego podejścia do gry.
Sytuacja Widzewa jest alarmująca. Łodzianie wciąż pozostają w strefie spadkowej, a do końca sezonu zostało już tylko pięć spotkań. Pod wodzą Vukovicia zespół prezentuje styl gry, który budzi poważne zastrzeżenia kibiców i obserwatorów — skromny dorobek bramkowy, nieefektowna gra i nikła liczba oddawanych strzałów. To właśnie te statystyki stały się osnową pytania zadanego trenerowi na konferencji prasowej: czy Widzew nie powinien porzucić pragmatycznego podejścia i zacząć grać odważniej?
Szkoleniowiec odpowiedział, odwołując się do sytuacji po ostatniej porażce z Radomiakiem:
„Moje odczucie po porażce w Radomiu było bardzo bolesne. Przetrawić taką porażkę nie jest proste. Tym bardziej rozumiem wszystkich, którzy kibicują Widzewowi — przeżyli porażkę już czternasty raz w tym sezonie" — przyznał Vuković.
Zaznaczył jednocześnie, że napięta atmosfera wokół klubu jest czymś, z czym musi się zmierzyć, ale nadal musi zachować „chłodną głowę”:
„Atmosfera jest jaka jest — muszę ją zaakceptować. Ale proszę też zrozumieć moją perspektywę — muszę zdroworozsądkowo myśleć."
Vuković odrzucił zarzuty o celowe nastawienie defensywne, kreśląc wyraźną granicę między pragmatyzmem a rezygnacją z gry do przodu.
„Nigdy moją intencją nie jest granie defensywnie, na zero do zera. Nie ma czegoś takiego, że gramy pragmatycznie, czyli mamy nie zdobywać bramek. Chcę wygrywać w każdym meczu" — podkreślił trener, dodając jednak, że pewnych kompromisów nie zaakceptuje.
W odpowiedzi na falę krytyki serbski szkoleniowiec sięgnął po porównanie, które ma ilustrować skalę wyzwania, przed jakim stanął, obejmując Widzew.
„Zrobiłem dziewięć punktów w sześciu meczach — tyle ile Papszun w Legii, a on miał czas na przygotowania i korekty" — argumentował Vuković, broniąc swojego bilansu.
Trener zadeklarował też wiarę w obecny skład:
„Wierzę w pewną grupę ludzi. Moi wybrańcy to najlepsi, jakich mamy w Widzewie. Próbuję z nich wyciągnąć jeszcze więcej."
