Jannik Sinner przyjechał do Monako z jasnym celem, ale eksperci studzą emocje wokół walki o fotel lidera rankingu ATP. Włoch wyrasta na głównego faworyta do zdetronizowania Carlosa Alcaraza po serii sukcesów w Indian Wells i Miami. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, były tenisista Paolo Bertolucci apeluje do rodaka o zachowanie chłodnej głowy w obliczu narastającej presji mediów i kibiców.
Sytuacja w rankingu jest napięta, a scenariusz turnieju w Monako może doprowadzić do bezpośredniego starcia o szczyt. Jeśli Sinner awansuje do półfinału, Alcaraz musi wygrać całe zawody, aby utrzymać prowadzenie. Bertolucci uważa jednak, że całe to zamieszanie jest nieuzasadnione. Jego zdaniem ranking to tylko konsekwencja wyników, a prawdziwym celem Włocha ma być nadchodzący Roland Garros. Najważniejsze jest zakończenie roku na szczycie ze względu na bonusy sponsorskie, a nie chwilowe przetasowania.
Ewolucja serwisu i dominacja na korcie
Włoch wrócił do Monako po dwóch latach przerwy i od razu pokazał niesamowitą formę, rozbijając Ugo Humberta 6:3, 6:0. Eksperci zwracają uwagę na gigantyczny postęp, jaki wykonał 24-latek w ostatnim czasie. Szczególne wrażenie robi jego serwis, który jeszcze niedawno budził spore wątpliwości u wielu obserwatorów. Bertolucci podkreśla, że praca nad techniką i ruchem przy podaniu przyniosła efekty, tworząc z tego elementu prawdziwą broń w arsenale Sinnera.
Mimo zmęczenia po intensywnych tygodniach w USA, Sinner zdecydował się na start w prestiżowym turnieju, aby szlifować formę na mączce. Każdy kolejny tydzień przynosi subtelne poprawki w jego grze, które są kluczowe na tej nawierzchni. Choć walka o numer jeden elektryzuje fanów tenisa, sztab zawodnika skupia się na detalach technicznych. Turniej w Monako ma być jedynie przystankiem w drodze do optymalnej dyspozycji na kortach w Paryżu, gdzie stawka będzie jeszcze wyższa.
