FC Nantes stanowczo zaprzecza doniesieniom, jakoby właściciel Waldemar Kita osiągnął porozumienie w sprawie sprzedaży klubu z Ligue 2 grupie inwestycyjnej wspieranej przez brytyjskie fundusze. Jak donoszą media, sytuacja wokół polskiego biznesmena staje się coraz bardziej napięta.
Według informacji La Tribune Dimanche, wstępne porozumienie dotyczące przejęcia Nantes miało zostać zawarte około trzy tygodnie temu, tuż po zakończeniu zewnętrznego audytu. Cały proces miał być prowadzony przez grupę inwestycyjną, której kapitał pochodzi z Wielkiej Brytanii. Otoczenie Waldemara Kity kategorycznie odrzuciło te rewelacje, określając je mianem całkowicie bezpodstawnej plotki, która krąży w kuluarach od wielu miesięcy. Bliscy współpracownicy uważają, że te twierdzenia mają na celu wyłącznie destabilizację zespołu przed startem nowej kampanii ligowej.
Warunki sprzedaży i wielka wyprzedaż zawodników
Rzekoma umowa sprzedaży miała być uzależniona od wygenerowania przez klub 70 milionów euro z transferów wychodzących podczas letniego okienka. Nantes zdołało już pozyskać znaczną sumę dzięki odejściu Matthisa Abline do AS Monaco, co przyniosło 25 milionów euro oraz 5 milionów w potencjalnych bonusach. Z drużyną pożegnali się także Alban Lafont i Chidozie Awaziem, którzy przenieśli się do ligi tureckiej. Kolejni gracze, w tym Johann Lepenant czy Herba Guirassy, mogą wkrótce opuścić klub, jeśli pojawi się odpowiednie zainteresowanie ze strony innych zespołów.
Waldemar Kita jest właścicielem Nantes od 2007 roku, a spekulacje o możliwym odejściu towarzyszą mu od lat. Mimo spadku z Ligue 1 pod koniec ubiegłego sezonu, rodzina pozostaje zaangażowana w projekt. Syn właściciela i wiceprezes klubu, Franck Kita, podkreślił niedawno, że ich oddanie dla Kanarków nie uległo zmianie. Obecnie klub musi mierzyć się nie tylko z wyzwaniami sportowymi na zapleczu francuskiej ekstraklasy, ale także z narastającą presją medialną dotyczącą przyszłości struktury właścicielskiej.
