W Ekstraklasie mówią „dość”. Czy to koniec boiskowego cwaniactwa?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
20 kwietnia 2026 16:57
W Ekstraklasie mówią „dość”. Czy to koniec boiskowego cwaniactwa?

Mateusz Borek na antenie ”Kanału Sportowego” zapowiedział zmianę podejścia sędziów Ekstraklasy do taktycznych symulacji bramkarzy podczas meczów. Kibice mają jednak w związku z tym jeszcze więcej pytań i wątpliwości.

Wykorzystywanie szczególnego statusu bramkarza w przepisach stało się skutecznym narzędziem w rękach trenerów. Moment, w którym golkiper kładzie się na murawie, wymusza na arbitrze natychmiastowe przerwanie zawodów, gdyż gra nie może być kontynuowana, gdy kluczowy zawodnik w polu karnym zgłasza kontuzję. Taka sytuacja staje się naturalną okazją dla sztabów szkoleniowych – na boisko wbiegają fizjoterapeuci, a trenerzy lub ich asystenci wykorzystują ten czas na przekazywanie instrukcji pozostałym graczom.

Zjawisko to pełni również rolę psychologiczną, przypominając przerwę na żądanie znaną z koszykówki. Nagłe pojawienie się problemów zdrowotnych u bramkarza, zwłaszcza przed stałym fragmentem gry wykonywanym przez przeciwnika, skutecznie rozbija koncentrację atakujących. Rywalom trudno jest w takich okolicznościach protestować, gdyż podważanie autentyczności kontuzji naraża ich na negatywny odbiór wizerunkowy.

REKLAMA

Choć teoretycznie za przewlekanie gry grozi żółta kartka, sędziowie rzadko decydują się na taki krok w obawie przed pomyłką w sytuacji, gdy uraz mógłby okazać się realny.

Według informacji przekazanych przez Mateusza Borka, sędziowie Ekstraklasy mają od najbliższej kolejki zmienić swoje podejście do tego problemu. Dziennikarz podkreślił, że trwają prace nad rozwiązaniem tej kwestii: 

„Uwierzcie mi, że już odpowiedni ludzie pracują nad tym, żeby takich rzeczy nie było. Od następnej kolejki myślę, że już takich przerw nie będzie, bo od razu spotka się to z reakcją”.

Zapowiedź ta wywołała jednak falę pytań wśród kibiców, którzy wykazują duży sceptycyzm wobec możliwości realnego działania arbitrów bez formalnej zmiany przepisów przez IFAB. Sytuacja prawna pozostaje skomplikowana – sędzia nie ma uprawnień, by zabronić zawodnikom komunikacji z ławką rezerwowych czy grupowania się podczas przerw. Co więcej, w przypadku bramkarza niemożliwe jest wymuszenie czasowego opuszczenia boiska po interwencji medycznej. Jedyne dostępne narzędzia to próby przyspieszenia pracy fizjoterapeutów, nakazywanie sztabowi powrotu do strefy technicznej oraz rzadko stosowana kara indywidualna za symulację.

Brak modyfikacji w oficjalnych regulacjach sprawia, że fani mają uzasadnione wątpliwości, w jaki sposób zapowiadane przez Borka zmiany zostaną wdrożone w życie.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!