Max Verstappen ostro skrytykował nową generację bolidów Formuły 1 po testach w Bahrajnie. Holender stwierdził wprost, że jazda nimi nie sprawia mu frajdy i przypomina Formułę E na sterydach.
Podczas konferencji prasowej po przejechaniu 136 okrążeń Verstappen nie ukrywał rozczarowania kierunkiem, w którym idzie sport. Choć Red Bull imponuje tempem, lider zespołu narzeka na nadmierne skupienie na zarządzaniu energią zamiast na czystym ściganiu. Kierowca podkreślił, że obecne przepisy wymuszają ciągłe kalkulacje przy hamowaniu czy zmianie biegów, co drastycznie wpływa na osiągi na prostych. Dla czterokrotnego mistrza świata to odejście od korzeni dyscypliny, gdzie liczy się jazda na limicie.
Holender przyznał, że szczerość przychodzi mu z trudem ze względu na ogromną pracę wykonaną przez dział Red Bull Powertrains. Nowy silnik spisuje się powyżej oczekiwań, ale techniczny sukces nie idzie w parze z satysfakcją z prowadzenia auta. Verstappen zauważył, że przyczepność nowych opon i konfiguracja aerodynamiczna to duży krok wstecz. Mimo lojalności wobec ekipy, jego entuzjazm pozostaje na niskim poziomie, co stawia pod znakiem zapytania jego przyszłość w serii po 2028 roku.
Frustracja kierowcy może mieć realne skutki dla jego dalszej kariery w Formule 1. Verstappen zaznaczył, że nawet zwycięski samochód musi dawać radość z jazdy, a obecnie szuka on wyzwań poza cyklem Grand Prix. Wspomniał o planach startu w 24-godzinnym wyścigu na Nurburgringu, gdzie mógłby wreszcie jechać pełnym gazem bez patrzenia na stan baterii. Jeśli nowe regulacje nie zostaną zmienione, mistrz może zdecydować się na odejście z F1 wcześniej, niż zakładali eksperci.
