Max Verstappen otwarcie wyraża obawy dotyczące nowych regulacji Formuły 1 przed wyścigiem w Melbourne. Mistrz świata przewiduje, że na prostych w Australii bolidom zacznie brakować energii.
Obawy Holendra podzielają inni kierowcy, w tym Oscar Piastri i Oliver Bearman. Tor w Melbourne jest znacznie trudniejszy do odzyskiwania energii niż obiekt w Bahrajnie, ponieważ limit zbiorów wynosi tam siedem megadżuli na okrążenie zamiast ośmiu i pół. Brak długich stref hamowania sprawia, że systemy hybrydowe nie mają kiedy się ładować. Piastri po testach w symulatorze przyznał, że bez drastycznych zmian w stylu jazdy, zapas prądu wyczerpie się błyskawicznie na szybkich sekcjach toru.
Andrea Stella z McLarena dzieli tory na bogate i ubogie w energię, zaliczając Australię do tej drugiej kategorii. Włoski inżynier wskazuje, że kierowcy mogą być zmuszeni do nienaturalnych zachowań, takich jak wcześniejsze odpuszczanie gazu na prostych czy dodatkowe redukcje biegów. Carlos Sainz z Williamsa wezwał już FIA i FOM do zachowania otwartego umysłu. Jego zdaniem obecne limity wdrażania mocy mogą okazać się zbyt restrykcyjne dla płynnych i szybkich obiektów kalendarza F1.
Nikolas Tombazis z FIA dopuszcza możliwość korekty przepisów, ale dopiero po zebraniu danych z pierwszych wyścigów. Federacja rozważa dwa rozwiązania awaryjne: redukcję mocy elektrycznej z 350 do 250 kW lub zwiększenie limitu tzw. super clippingu. Ta druga opcja pozwalałaby na odzyskiwanie energii nawet przy pełnym otwarciu przepustnicy. Choć McLaren pomyślnie przetestował to rozwiązanie w Bahrajnie, dla dostawców takich jak Honda, modyfikacja ta może stanowić znacznie większe wyzwanie techniczne.
