Real Madryt rozbił Real Sociedad 4:1, kontynuując świetną passę w LaLiga. Fede Valverde, strzelec jednej z bramek, otwarcie opowiedział o trudach pełnienia funkcji kapitana i wyjściu z kryzysu.
Urugwajczyk przyznał po meczu, że ostatnie tygodnie były dla zespołu wyjątkowo ciężkie po niepowodzeniach w Lidze Mistrzów i Pucharze Króla. Pomocnik użył mocnych słów, twierdząc, że drużyna musiała „przełknąć sporo gówna”, co ostatecznie pomogło zawodnikom dojrzeć. Valverde podkreślił, że krytyka, która spadła na zespół, była w pełni zasłużona. Brak trofeów w poprzednim i obecnym roku wymusił na piłkarzach zmianę nastawienia oraz codzienną pracę nad sobą, by odwrócić złą kartę i wrócić do wygrywania na krajowym podwórku.
Nowy wicekapitan Królewskich nie ukrywa, że przejęcie odpowiedzialności po odejściu Luki Modricia było dla niego ogromnym wyzwaniem. Valverde wyznał, że czuje się winny za każdym razem, gdy Realowi nie idzie na boisku. Po porażkach wraca do domu i analizuje mecze, próbując znaleźć sposób na poprawę postawy kolegów. Choć kibice czasem gwizdali na zespół, Urugwajczyk uważa, że szatnia pod wodzą Alvaro Arbeloi pozostaje zjednoczona. Dobra atmosfera wynika z faktu, że mimo rywalizacji o miejsce w składzie, każdy rezerwowy dokłada swoją cegiełkę do sukcesu.
