Iga Świątek wyrasta na główną faworytkę do końcowego triumfu w Toronto po tym, jak w ćwierćfinale Canadian Open rozbiła Dianę Shnaider 6:2, 6:1. Polska tenisistka, zajmująca obecnie ósme miejsce w rankingu WTA, potrzebowała zaledwie godziny, by odprawić siedemnastą rakietę świata i zameldować się w swoim drugim półfinale w sezonie 2026.
Kluczem do sukcesu okazała się nowa filozofia gry, którą Świątek wdraża pod okiem trenera Francisa Roiga. Zawodniczka przyznała, że po trudniejszym okresie na kortach trawiastych i ziemnych, wreszcie odzyskała spokój i klarowność umysłu. W Toronto prezentuje tenis bardziej cierpliwy, a jednocześnie agresywny, co pozwala jej dominować nad rywalkami nawet w trudnych, wietrznych warunkach, jakie panowały podczas poniedziałkowego meczu wieczornego.
„To był cel od początku, gdy zaczęłam pracować z Francisem. Czuję, że to już bardziej weszło mi w nawyk i stało się naturalne. To zdecydowanie sposób, w jaki chcę grać – z tą cierpliwością. Czuję, że w zeszłym roku grałam czasem zbyt płasko i za szybko, podejmując ryzykowne decyzje” – wyjaśniła Iga Świątek podczas konferencji prasowej, podkreślając, że najbardziej stresująca część sezonu jest już za nią.
Nowe podejście i walka o finał z dawną rywalką
Mimo imponującej formy i pokonania po drodze takich zawodniczek jak Marta Kostyuk, Viktorija Golubic czy Sara Bejlek, Polka tonuje nastroje przed kolejnym starciem. W półfinale czeka ją pojedynek z dziewiątą w rankingu Eliną Svitoliną. Świątek zaznacza, że nie zamierza nakładać na siebie dodatkowej presji, pamiętając o wcześniejszych porażkach z potencjalnymi rywalkami w tym roku.
„Mogę utrzymać oczekiwania na niskim poziomie, skupić się na sobie, spróbować zmienić kilka rzeczy, które zrobiłam źle w ostatnich meczach i o to walczyć” – zapowiedziała Świątek. Tenisistka cieszy się z powrotu na twardą nawierzchnię, która pozwala jej na budowanie punktów w dłuższych wymianach, co udowodniła w Toronto, wygrywając kluczowe akcje defensywne dzięki świetnemu czytaniu gry przeciwniczek.
