Robert Lewandowski rozczarował w meczu z Bośnią i Hercegowiną, a Jan Urban sam przyznał, że kapitan nie był sobą. Kamil Kosowski uważa, że jeśli selekcjoner uzna jego występ za zbyt słaby, może zrobić coś, na co inni trenerzy nie mieliby odwagi.
Temat ewentualnego posadzenia Lewandowskiego na ławce pojawił się przed poniedziałkowym starciem ze Szwecją. Głos w tej sprawie zabrał Kamil Kosowski, który w „Przeglądzie Sportowym Onet” zwrócił uwagę właśnie na osobę selekcjonera.
Były reprezentant Polski ocenił, że spośród polskich trenerów to właśnie Urban ma największą niezależność, by w razie potrzeby zrezygnować z Lewandowskiego w podstawowym składzie. Jego zdaniem nazwisko i pozycja kapitana nie powinny mieć znaczenia, jeśli sztab uzna, że po prostu zagrał za słabo.
Kosowski zaznaczył przy tym, że od początku widział w Urbanie szkoleniowca zdolnego do podjęcia takiej decyzji. W jego opinii selekcjoner ma wszystko, by postawić na innego napastnika, jeśli uzna to za najlepsze rozwiązanie dla zespołu.
Dyskusja nie wzięła się znikąd. Przeciwko Bośni i Hercegowinie Lewandowski spędził na murawie 87 minut, ale nie oddał żadnego strzału. Polska zremisowała na PGE Narodowym 0:0, a sam napastnik należał do zawodników ocenianych po spotkaniu najsłabiej.
Urban również nie ukrywał, że oczekiwał od swojego kapitana więcej. Zwracał uwagę na niedokładne zagrania Lewandowskiego, ale jednocześnie nie sprowadzał całego problemu wyłącznie do jego dyspozycji. Biało-Czerwoni przez długie fragmenty mieli kłopot ze stworzeniem napastnikowi odpowiednich okazji.
Dochodzi do tego jeszcze kwestia zmęczenia. To pierwsze zgrupowanie Lewandowskiego po przeprowadzce do Chicago Fire. Urban przyznał przed meczem ze Szwecją, że sztab dostrzegał u niego skutki podróży ze Stanów Zjednoczonych i zmiany strefy czasowej. Selekcjoner mówił wprost, że przeciwko Bośni kapitan „nie był sobą”, wskazując między innymi na jet lag.
To nie oznacza jednak, że decyzja o ławce na mecz ze Szwecją już zapadła.
Urban jeszcze przed rozpoczęciem zgrupowania podkreślał, że przy czterech spotkaniach w ciągu jedenastu dni trudno oczekiwać, by jeden zawodnik za każdym razem rozgrywał pełne 90 minut. Później dopuścił również scenariusz, w którym Lewandowski jedno ze spotkań rozpocznie jako rezerwowy. Nie wskazał jednak, że miałoby wydarzyć się to właśnie w poniedziałek.

