Karol Czubak dostał już szansę w reprezentacji Polski, ale jego debiut okazał się znacznie krótszy, niż pierwotnie planowano. Sebastian Staszewski na antenie Meczyków ujawnił kulisy tamtego meczu i wskazał, że wpływ na decyzję miał mieć Robert Lewandowski.
Czubak zadebiutował 3 czerwca 2026 roku w towarzyskim meczu z Nigerią. Jak przekazał Staszewski, napastnik Motoru Lublin miał pojawić się na boisku już około 60. minuty i dostać mniej więcej pół godziny gry.
Tak się jednak nie stało.
– Czubak miał dostać 30 minut, ale nie zgodził się na to Robert Lewandowski, który chciał zostać na boisku. W 60. minucie miała być zmiana, Czubak czekał, żeby wejść. Selekcjoner popatrzył na Roberta, a on pokazał: spokojnie – relacjonował Staszewski.
Ostatecznie Czubak pojawił się na murawie dopiero pod koniec spotkania. Jeśli relacja Staszewskiego jest dokładna, jego krótki debiut nie wynikał więc wyłącznie z pierwotnego planu selekcjonera.
Temat wraca teraz z dodatkową siłą, bo napastnika zabrakło na obecnym zgrupowaniu mimo bardzo dobrej formy w Motorze. Czubak strzelił sześć goli w dziesięciu meczach, ale Jan Urban ponownie postawił na innych zawodników.
Selekcjoner wcześniej tłumaczył, że wymagania reprezentacyjne są większe niż te w Ekstraklasie i jego zdaniem Czubak może mieć problem z przełożeniem klubowej formy na poziom kadry.
Dyskusji nie zakończyła nawet kontuzja Adriana Benedyczaka. Urban nie dowołał Czubaka, a temat stał się na tyle głośny, że kibice zaczęli tworzyć memy dotyczące kolejnych powodów, dla których napastnik Motoru nie trafia do reprezentacji. Sam zawodnik podchodzi do sprawy spokojnie i deklaruje, że zamierza odpowiadać na decyzje selekcjonera przede wszystkim kolejnymi golami.

