Lille OSC brutalnie zweryfikowało ambicje RC Lens, wygrywając sobotnie Derby du Nord aż 3:0. Gospodarze zdominowali rywali w meczu, który dwukrotnie przerywano z powodu dymu z petard i okrzyków kibiców. Zespół z Lens, zazwyczaj agresywny i grający wysokim presingiem, tym razem schował się za podwójną gardą, co okazało się fatalną strategią.
Wynik otworzył Hákon Arnar Haraldsson, który w 44. minucie wykorzystał precyzyjne dogranie Matiasa Fernandeza-Pardo. Po przerwie Lens próbowało odpowiedzieć wyższym ustawieniem, ale szybko samo wymierzyło sobie cios. Nidal Čelik i Matthieu Udol doprowadzili do kuriozalnego nieporozumienia przy podaniu do bramkarza, co bezlitośnie wykorzystał Félix Correia, pakując piłkę do siatki obok bezradnego Robina Rissera.
Koszmar młodego obrońcy i koniec snów o mistrzostwie
Dramat gości dopełnił Ismaëlo Ganiou, który po serii błędów sprokurował rzut karny, dotykając piłkę ręką w szesnastce. Jedenastkę na gola zamienił Fernandez-Pardo, ustalając wynik spotkania. Napastnik Lille, którym interesuje się Atletico Madryt, wyrasta na nową gwiazdę ligi pod nieobecność kontuzjowanych kolegów. Dla Lens ta porażka oznacza prawdopodobny koniec marzeń o tytule, podczas gdy Lille awansowało na trzecie miejsce w tabeli.
Podczas gdy Lille świętuje ósmą z rzędu serię meczów bez porażki, w obozie Lens panuje przygnębienie. Drużyna zaprezentowała się bez przekonania w obu formacjach, a Odsonne Édouard pozostał całkowicie odcięty od podań. Bramkarz Robin Risser dwoił się i troił, ratując zespół przed jeszcze wyższym wymiarem kary, ale nawet jego dobra postawa nie wystarczyła, by zatrzymać rozpędzonych gospodarzy na Stade Pierre-Mauroy.
