Chelsea Londyn żegna się z Ligą Mistrzów w fatalnym stylu. Po dotkliwej porażce 2:5 w pierwszym meczu, podopieczni Liama Roseniora liczyli na cud przed własną publicznością, ale rzeczywistość okazała się brutalna. PSG, broniące tytułu zwycięzcy tych rozgrywek, nie pozostawiło złudzeń i wygrało na Stamford Bridge 3:0. Bramki dla gości zdobywali Khvicha Kvaratskhelia, Bradley Barcola oraz Senny Mayulu, pieczętując awans do ćwierćfinału wynikiem 8:2 w dwumeczu.
Koszmar gospodarzy zaczął się już na początku spotkania przez błąd Mamadou Sarra. Obrońca, który zastępował kontuzjowanych Reece'a Jamesa i Malo Gusto, stracił piłkę pod naciskiem Kvaratskhelii, a Gruzin bezlitośnie wykorzystał prezent. Chelsea potrzebowała wtedy aż czterech goli, by wrócić do gry, ale zamiast odrabiać straty, inkasowała kolejne ciosy. Bradley Barcola popisał się fantastycznym uderzeniem z półwoleja w samo okienko bramki Roberta Sancheza, uciszając londyńską widownię już w pierwszej połowie.
Gwiazdy Chelsea zawiodły na całej linii
Największym rozczarowaniem wieczoru był Cole Palmer. Anglik, który błyszczał w finale Klubowych Mistrzostw Świata przeciwko PSG, tym razem był całkowicie niewidoczny i został zmieniony już w 60. minucie. Podobny los spotkał Enzo Fernandeza i João Pedro. Chelsea miała swoje szanse, ale na drodze stawał bezbłędny Matvey Safonov. Rosyjski bramkarz PSG bronił w sytuacjach sam na sam, odbierając rywalom resztki nadziei na honorowe trafienie w tym jednostronnym widowisku.
Dopełnieniem klęski The Blues była kontuzja Trevoha Chalobaha, który opuścił boisko na noszach w końcówce meczu. Ponieważ trener Rosenior wykorzystał wcześniej wszystkie zmiany, Chelsea kończyła spotkanie w dziesiątkę. W tym czasie PSG kontrolowało przebieg gry, a rezerwowy Senny Mayulu ustalił wynik potężnym strzałem lewą nogą. Paryżanie pewnie kroczą do kolejnej rundy, gdzie ich rywalem będzie Liverpool lub Galatasaray, natomiast w Londynie zaczyna się czas trudnych pytań.
