Pozycja Jana Urbana jest coraz słabsza, a co za tym idzie naturalnie pojawiają się pytania o jego ewentualnego następcę. Na razie nie ma żadnych podstaw, by łączyć konkretne zagraniczne nazwiska z PZPN, ale rzut oka na rynek wolnych trenerów wystarczy, by uruchomić wyobraźnię.
Lista trenerskich gwiazd jest aktualnie wyjątkowo mocna. Bez zatrudnienia pozostają dziś m.in. Didier Deschamps, Gareth Southgate, Eddie Howe, Pep Guardiola, Thiago Motta, Antonio Conte, Julian Nagelsmann, Kasper Hjulmand, Arne Slot czy Vladimir Petković.
To nazwiska, które jeszcze niedawno prowadziły największe kluby albo reprezentacje świata. Deschamps zakończył wieloletnią pracę z Francją po mundialu, Nagelsmann rozstał się z reprezentacją Niemiec, Guardiola pożegnał się z Manchesterem City, a Slot zakończył pracę w Liverpoolu. Bez klubu są także Howe po odejściu z Newcastle czy Conte po rozstaniu z Napoli.
Oczywiście nie oznacza to, że którykolwiek z nich jest realnym kandydatem do objęcia reprezentacji Polski. Można pójść o krok dalej – mówimy tu o scenariuszu science fiction.
Dobrym przykładem jest Gareth Southgate. Jego nazwisko rzeczywiście przewinęło się już w kontekście Biało-Czerwonych po odejściu Michała Probierza w 2025 roku.
Cezary Kulesza potwierdzał później, że kandydatura byłego selekcjonera Anglii została odrzucona. Prezes PZPN tłumaczył wtedy, że nawet trener z wielkim nazwiskiem nie daje gwarancji sukcesu, a związek brał pod uwagę również inne kryteria niż samo CV. Mówiono wówczas, że Anglik oczekiwał pensji w wysokości ok. 5 milionów funtów rocznie.
Ostatecznie reprezentację przejął Jan Urban. Nie zdobył on miejsca na mundialu, a teraz radzi sobie fatalnie w dywizji B w Lidze Narodów, w której Biało-Czerwoni mieli radzić sobie lepiej, niż w przypadku spotkań z drużynami z futbolowej elity. Według naszych informacji brak 4 punktów w dwóch najbliższych meczach sprawi, iż reprezentacja Polski straci aktualnego selekcjonera.

