Trener odsłania prawdziwe oblicze Polonii Warszawa. Po porażce w barażach wiele z siebie wyrzucił!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
29 maja 2026 10:06
Trener odsłania prawdziwe oblicze Polonii Warszawa. Po porażce w barażach wiele z siebie wyrzucił!

Polonia Warszawa po raz drugi z rzędu odpadła w półfinale baraży o awans do Ekstraklasy, przegrywając wyjazdowy mecz z Wieczystą Kraków 2:3 — a trener Mariusz Pawlak po spotkaniu nie ukrywał goryczy, nie pozostawiając złudzeń co do własnej przyszłości w klubie.

Porażka na wyjeździe z Wieczystą Kraków 2:3 zamknęła Polonii drogę do upragnionej Ekstraklasy. Dla Mariusza Pawlaka była to już druga z rzędu taka sytuacja — szkoleniowiec Czarnych Koszul po raz kolejny zatrzymał się na etapie półfinału baraży. 

„Dla wszystkich związanych z Polonią jest to trudny wieczór. Dla mnie szczególnie, bo drugi raz z rzędu byłem w półfinale play-offów. Dwa kroki brakują do upragnionej Ekstraklasy" — przyznał trener na konferencji prasowej.

Szczególnie dotkliwy był fakt, że Warszawianie przez długi czas dysponowali przewagą liczebną, której jednak nie potrafili przełożyć na wynik. Rywal okazał się trudny do pokonania mimo osłabienia. 

— „Graliśmy z zespołem, który dobrze broni nisko" i ma, według słów Pawlaka, duże doświadczenie w takich sytuacjach. Trener nie szukał jednak wymówek: „Wygrał zespół lepszy, bo strzelił więcej bramek" — powiedział lakonicznie, gratulując jednocześnie gospodarzom oraz ich szkoleniowcowi Moskalowi.

W swoich wypowiedziach Pawlak wykroczył daleko poza samą analizę meczu, nakreślając szerszy obraz sytuacji klubu. Trener wprost przyznał, że Polonia nie radzi sobie w barażach i wyraził nadzieję, iż w przyszłości drużyna będzie w stanie wywalczyć bezpośredni awans poprzez wysoką lokatę ligową:

 „Mam nadzieję, że w przyszłości Polonia nie będzie już musiała grać w barażach, bo — jak widać — nam to nie idzie". 

Jako jedyny realny cel na przyszłość wskazał walkę o pierwsze lub drugie miejsce w tabeli. Szkoleniowiec nie uniknął też refleksji o kondycji całego klubu, przywołując osobisty kontekst.

 „Od 1996 roku, kiedy zawitałem jako młody człowiek na Konwiktorską, w klubie zmienił się prezes, dwa zadaszenia na trybunie i trzeciej rzeczy niestety nie ma na dzisiejsze czasy" — mówił, odnosząc się do wciąż niezrealizowanych planów na modernizację stadionu klubu oraz zaplecza treningowego.

Wśród wniosków sportowych Pawlak wymienił przede wszystkim zbyt dużą liczbę straconych bramek po stałych fragmentach i sytuacjach we własnym polu karnym, zastrzegając jednak, że szczegółowa analiza przyjdzie w późniejszym czasie. Nie mogło zabraknąć również kwestii ewentualnego zwolnienia szkoleniowca. W tym ostatnim przypadku Pawlak odpowiedział: 

„Jeżeli ja jestem problemem… to będzie o tym decydował właściciel".

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!