Górnik Zabrze przegrał 1:3 z GKS-em Katowice w Śląskim Klasyku, a trener Michal Gasparik po zakończeniu spotkania nie szczędził słów krytyki swoim podopiecznym. Podobnie jak kibice i dziennikarze związani z ekipą 14-krotnych mistrzów Polski, którzy wzięli na cel między innymi Roberto Massimo, który po raz kolejny zawiódł w roli jokera. Jak tego piłkarza ocenił sam Gasparik?
Gasparik o Massimo: Nie pokazał nic, ale to nie jest baranek
Roberto Massimo dołączył do drużyny Górnika Zabrze tuż przed startem sezonu 2025/2026, a jego transfer był swoistym prezentem dla kibiców "Trójkolorowych" i jako taki był owiany tajemnicą do ostatniej chwili. Skrzydłowy ku zaskoczeniu fanów pojawił się na scenie podczas prezentacji drużyny i dopiero wtedy fani 14-krotnych mistrzów Polski dowiedzieli się, że ich klub zakontraktował tego piłkarza.
Póki co "prezent" ten okazał się wyjątkowo nietrafiaony. Massimo, którego jesienią nękały kontuzji, zagrał w biało-niebiesko-czerwonych barwach zaledwie 302 minuty, a jego udane akcje można policzyć na palcach jednej ręki sapera, a nawet one nie przełożyły się na jakikolwiek konkret w postaci goli czy asyst.
Teoretycznie Roberto Massimo ma atuty, które powinny pozwolić mu błysnąć chociażby w roli jokera, który wchodzi w końcówce na podmęczonego już rywala i robi przewagę na skrzydle. Niestety dla kibiców Górnika tylko teoretycznie, o czym boleśnie po raz kolejny mogli się przekonać podczas sobotniego meczu z GKS-em w Katowicach.
"Już trochę czułem, że Ikia Dimi po dłuższej przerwie gra ten mecz. Ta zmiana też trochę była pod względem pucharowego meczu. Chcieliśmy wszyscy zobaczyć Massimo jeszcze raz, ale zgadzam się, że ponownie nie pokazał nic (...) My tutaj rozmawiamy o Massimo, który był w Bundeslidze, który ma blisko 50 meczów w 1. Bundeslidze. Dlatego ja czekam czy ten gracz coś pokaże, bo jak ktoś grał w 1. i 2. Bundeslidze, to nie jest jakiś baranek" - ocenił trener Michał Gasparik postawę swojego podopiecznego na pomeczowej konferencji prasowej.
Massimo faktycznie rozegrał łącznie blisko 100 meczów na boiskach 1. i 2. Bundesligi, w których zdobył łącznie 6 goli, do których dorzucił taką samą liczbę asyst. W Górniku Zabrze jak do tej pory nie pokazał nawet ułamka swojego potencjału i... chyba już nie pokaże.
Pomimo kontuzji Kamila Lukoszka, wydaje się, że Massimo po swoich słabiutkich występach w roli jokera podczas spotkań w Niecieczy i Katowicach, na stałe znajdzie się w hierarchii skrzydłowych nie tylko za Maksymem Chłaniem, ale też Brandonem Dominguesem (nie grał ostatnio z powodu choroby) i Yvonem Ikią Dimim, który jeszcze nie do końca odnajduje się w systemie gry Górnika, ale już pokazał więcej niż Massimo i rokuje na przyszłość.
Nie zdziwilibyśmy się też, gdyby w kolejnych meczach swoje szanse na boku pomocy otrzymywali Mathias Sauer czy nawet Paweł Olkowski, a nie Roberto Massimo, który od dawna nie wysłał żadnego sygnału, że zasługuje na większe zaufanie i kolejne szanse.
