Bayern Monachium gasi nadzieje Aston Villi na pozyskanie Joao Palhinhi w trwającym oknie transferowym. Choć portugalski pomocnik jest na wylocie z Monachium, Max Eberl publicznie ogłosił, że rozmowy z klubem z Birmingham utknęły w martwym punkcie. Jak donoszą media, mimo wcześniejszych doniesień o porozumieniu zawodnika z nowym pracodawcą, na drodze stanęły twarde wymagania finansowe niemieckiego giganta.
Sytuacja jest napięta, ponieważ Unai Emery desperacko szuka defensywnego pomocnika po kontuzji Amadou Onany. Palhinha, który kosztował Bayern 51 milionów euro, po nieudanym pobycie w Bawarii i wypożyczeniu do Tottenhamu, stał się celem Villi. Eberl w rozmowie ze Sky Sports jasno dał do zrozumienia, że klub nie zamierza ulegać presji z Anglii i nie zgodzi się na warunki, które nie satysfakcjonują wszystkich stron zaangażowanych w ten skomplikowany proces.
Bayern stawia twarde warunki w sprawie Palhinhi
Kością niezgody jest forma transferu, ponieważ Bayern Monachium oczekuje definitywnej sprzedaży, a nie kolejnego wypożyczenia. Eberl podkreślił, że klub nie czuje się zmuszony do akceptowania każdej propozycji. „To po prostu nie działa, ponieważ nie jesteśmy w sytuacji, w której musimy robić wszystko, co inni próbują nam narzucić” – przyznał stanowczo dyrektor sportowy Bayernu. Dodał również, że obecnie nie ma porozumienia między trzema stronami konfliktu.
W tle walki o Portugalczyka pozostaje Newcastle United, które również monitoruje sytuację po odejściu kilku kluczowych graczy ze środka pola. Jeśli Aston Villa nie zmieni swojej strategii i nie przedstawi oferty kupna, Palhinha może trafić do innego klubu Premier League. Bayern zdaje sobie sprawę, że nie odzyska pełnej kwoty 51 milionów euro, ale nie zamierza oddawać zawodnika za bezcen, co stawia przyszłość 31-letniego pomocnika pod dużym znakiem zapytania.
