Novak Djoković doznał fizycznego załamania podczas meczu z Thiago Agustínem Tirante w Cincinnati. 39-letni Serb, mimo ogromnego doświadczenia, nie potrafił znaleźć odpowiedzi na problemy zdrowotne, które odebrały mu szansę na zwycięstwo.
W trakcie spotkania z Argentyńczykiem Djoković wielokrotnie zwracał się w stronę swojego sztabu, sygnalizując bezradność. Choć sportowiec słynie z dbałości o kondycję, wysoka temperatura i wilgotność powietrza doprowadziły do jego całkowitego wycieńczenia. Po porażce tenisista nie ukrywał rozczarowania własną dyspozycją. „To nie był dla mnie przyjemny mecz. Sposób, w jaki się czułem... Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz, ale jest, jak jest” – wyznał po zejściu z kortu.
Tajemnicza dolegliwość hamuje marzenia o rekordzie
Serb zasugerował, że cierpi na schorzenie medyczne, którego nie da się wyleczyć. Problemy te nasilają się w trudnych warunkach atmosferycznych, co bezpośrednio wpływa na jego zdolność do rywalizacji na najwyższym poziomie. „To po prostu stan zdrowotny, który mam i który dokucza mi od kilku lat. Wiele problemów, zwłaszcza gdy jest wilgotno i gorąco” – wyjaśnił Djoković. Dodał również, że stres związany z meczem tylko pogarsza jego stan fizyczny.
Sytuacja jest o tyle poważna, że zawodnik po raz pierwszy publicznie poddał w wątpliwość swój powrót do Cincinnati w przyszłym roku. Zazwyczaj w takich momentach deklarował chęć ponownego występu, jednak tym razem ton jego wypowiedzi był zupełnie inny. Według doniesień medialnych, Djoković rozważa zakończenie kariery, a jego ostateczna decyzja może zależeć od wyniku w nadchodzącym US Open. Główną motywacją do dalszej gry pozostaje zdobycie 25. tytułu wielkoszlemowego, co pozwoliłoby mu wyprzedzić Margaret Court.
Wcześniejsze doniesienia z turnieju w Cincinnati potwierdzają, że stan zdrowia Serba budzi niepokój już od dłuższego czasu. Podczas sobotniego meczu z Tirante kamery zarejestrowały moment, w którym Djoković upadł na ziemię i wymiotował w ręcznik. Choć zawodnik stara się walczyć z młodszymi rywalami, takimi jak Jannik Sinner czy Carlos Alcaraz, jego organizm coraz częściej odmawia posłuszeństwa w ekstremalnych warunkach. Teraz Serb potrzebuje nie tylko formy, ale i sprzyjającego klimatu, by zrealizować swój ostatni sportowy cel.
