Pogoń Szczecin zamierza wzmocnić sztab Thomasa Thomasberga przed finałową prostą sezonu — a wśród kandydatów znalazło się nazwisko, którego jeszcze niedawno nikt nie łączył z Dumą Pomorza.
Do sztabu Thomasberga dołączyć ma Patryk Czubak — szkoleniowiec zwolniony w marcu z posady trenera Polonii Bytom, a wcześniej pracujący chociażby w Widzewie Łódź. To on jest tym nieoczekiwanym kierunkiem, o którym mówi się w Szczecinie. Równolegle klub rozważa dokoptowanie Szymona Grabowskiego, choć ta decyzja budzi wątpliwości w środowisku.
Mateusz Borek w poniedziałkowej „Mocy Futbolu" na antenie Kanału Sportowego nie krył sceptycyzmu wobec sensu takich ruchów.
„Zastanawiam się, co może zrobić, skoro zostało pięć kolejek do końca, a ten trener nie uczestniczył przecież z drużyną w przygotowaniach do rundy wiosennej. Może coś podpowiedzieć, ale nic więcej" — ocenił dziennikarz w odniesieniu do Grabowskiego.
Tło tych poszukiwań jest czytelne — Pogoń zajmuje 14. miejsce w tabeli z dorobkiem 37 punktów, a w ostatnich pięciu meczach przegrała trzykrotnie. Borek postawił przy tym głębszą diagnozę sytuacji Thomasberga.
„Jak patrzę na pracę trenera Thomasberga, to mam wrażenie, że on chyba nie do końca wie, w co wdepnął. Z jednej strony został omamiony jakąś wizją, zdawał sobie sprawę, że będzie trochę pieniędzy, że są transfery, ale myślę, że szkoleniowiec ze Skandynawii miał w głowie trochę inny model funkcjonowania tego klubu. Widać, że teraz się męczy" — stwierdził.
Jego zdaniem problem ma charakter strukturalny.
„Wydaje mi się, że profil trenera Thomasberga to granie bezpiecznego futbolu i wygrywanie jedną bramkę. Właściciel Pogoni natomiast chciałby rock and roll. Mamy dysonans — dlaczego zatrudniłeś takiego szkoleniowca, skoro chcesz, aby zespół grał inaczej?" — podsumował komentator.
Pogoń czeka pięć spotkań do końca sezonu: z Cracovią (25 kwietnia), Wisłą Płock (3 maja), Jagiellonią (9 maja), Zagłębiem (15 maja) i GKS-em Katowice (23 maja).

