Władimir Semirunnij może w piątek powalczyć o olimpijski medal dla Polski na igrzyskach Mediolan-Cortina 2026. 23-letni łyżwiarz, pochodzący z Rosji, dopiero trzy lata temu przeniósł się do naszego kraju. Kulisy jego transferu i walki o obywatelstwo ujawnił były olimpijczyk i dyrektor sportowy PZŁS, Konrad Niedźwiedzki.
Wyścig na 10000 metrów rozpocznie się o godzinie 16:00 i będzie dla niego jedyną realną szansą na medal w tych igrzyskach.
Ryzykowna decyzja i pomoc polskiego związku
Semirunnij pochodzi z Jekaterynburga i już jako junior uchodził za ogromny talent. Po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku rosyjscy sportowcy zostali wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji. Wtedy podjął decyzję o wyjeździe.
Miał oferty z kilku państw, w tym z Kazachstanu. Wybrał jednak Polskę, mimo że rosyjska propaganda przedstawiała nasz kraj jako wroga. – Bardzo się bałem – mówił w jednym z wywiadów, wspominając moment opuszczania ojczyzny.
Dużą rolę odegrał Konrad Niedźwiedzki. To on prowadził rozmowy i przekonał zarząd do przyjęcia zawodnika. Początkowo Semirunnij trenował jako sparingpartner. Szybko jednak okazało się, że jego poziom sportowy i podejście do pracy mogą wnieść nową jakość do reprezentacji.
Walka o obywatelstwo do ostatniej chwili
Proces naturalizacji był skomplikowany. Jeszcze pół roku przed startem igrzysk Semirunnij nie miał polskiego paszportu. Istniało realne ryzyko, że mimo formy i kwalifikacji nie wystartuje w Mediolanie.
Ostatecznie w sierpniu obywatelstwo nadał mu prezydent Karol Nawrocki. Wcześniej służby dokładnie przeanalizowały sprawę, a związek pomagał w kompletowaniu dokumentów i uzyskaniu prawa stałego pobytu.
Semirunnij bardzo szybko zaaklimatyzował się w Polsce. W rok nauczył się języka, a podczas mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim odśpiewał już Mazurek Dąbrowskiego po zwycięstwie na 5000 metrów.
Jedyna szansa na medal
Na dystansie 5000 metrów do kwalifikacji olimpijskiej zabrakło mu kilku setnych sekundy. To szczególnie bolesne, bo byłby tam jednym z kandydatów do podium.
Teraz pozostaje 10000 metrów. Konkurencja jest mocna – Norweg Sander Eitrem, Czech Metodej Jilek czy Włoch Davide Ghiotto należą do faworytów. Według Niedźwiedzkiego Polak musi od początku narzucić wysokie tempo i liczyć, że rywale nie wytrzymają presji.
Dla 23-latka to być może jedyna okazja na olimpijski medal w tej edycji igrzysk. Jeśli plan się powiedzie, historia jego ucieczki z Rosji i walki o polski paszport zakończy się najpiękniejszym możliwym akcentem.
