Szokujące wyznanie szefa Red Bulla. Zapłacili ogromną cenę za walkę Verstappena o tytuł

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
2 kwietnia 2026 18:28
Szokujące wyznanie szefa Red Bulla. Zapłacili ogromną cenę za walkę Verstappena o tytuł
Źródło: autosport.com

Red Bull płaci teraz wysoką cenę za ubiegłoroczną pogoń Maxa Verstappena za tytułem mistrzowskim. Laurent Mekies, szef zespołu, przyznał otwarcie, że zasoby przeznaczone na rozwój bolidu na sezon 2026 zostały przekierowane na ratowanie poprzedniej kampanii. Choć Verstappen zdołał odrobić 104 punkty straty do Oscara Piastriego i wygrał sześć z ostatnich dziewięciu wyścigów, skutki tej decyzji są dla stajni z Milton Keynes bolesne.

Ryzykowna gra o tron i bolesny upadek

Decyzja o rozwijaniu modelu RB21 aż do października i Grand Prix Meksyku sprawiła, że nowy bolid RB22 jest obecnie dopiero czwartą siłą w stawce. Red Bull wyraźnie odstaje od Mercedesa, Ferrari oraz McLarena. Sytuacja jest na tyle poważna, że w kwalifikacjach w Chinach i Japonii kierowców Red Bulla wyprzedził nawet Pierre Gasly w bolidzie Alpine. Zespół zajmuje obecnie szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów, tracąc do liderującego Mercedesa aż 119 punktów po zaledwie trzech wyścigach.

Mekies podkreśla, że nikt w fabryce nie chciał się poddać, mimo ograniczeń wynikających z limitów budżetowych oraz restrykcji dotyczących testów w tunelu aerodynamicznym. Rezygnacja z walki w 2025 roku i skupienie się wyłącznie na nowej erze przepisów od 2026 roku byłaby zdaniem szefa zespołu pójściem na łatwiznę. Inżynierowie woleli zrozumieć ograniczenia ówczesnej konstrukcji, nawet wiedząc, że wpłynie to negatywnie na start obecnego sezonu i tempo rozwoju nowej jednostki napędowej.

Mimo fatalnego początku i problemów, które sprawiły, że bolid w Suzuce był niemal niebezpieczny w prowadzeniu, nastroje w ekipie pozostają bojowe. Mekies zaznacza, że ubiegłoroczny powrót na szczyt zbudował morale pracowników, którzy musieli mierzyć się z ogromną presją i zmianą na stanowisku szefa w połowie roku. Red Bull wierzy, że dzięki pełnemu zrozumieniu obecnych limitów zdoła odwrócić kartę, choć strata do czołówki jest obecnie znacznie większa niż w poprzednich latach.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!